Pamiętacie muzyczno-surrealną wyliczankę punkowej Siekiery: "Czy tu się głowy ścina? Czy zjedli tu Murzyna? Czy leży tu madonna? Czy jest tu jazda konna?". Swego czasu dla młodych ludzi to był bardzo ważny zespół. Tak samo jak zaliczane do tego samego nurtu Dezerter czy WC albo zimnofalowe 1984 lub Variete. W porównaniu z nimi Kult to były ciepłe kluski.

W nowohuckiej Łaźni Nowej Łukasz Czuj zrobił przedstawienie, które można nazwać koncertem performatywnym, ułożonym z najbardziej radykalnych piosenek polskiego podziemia muzycznego ostatnich 30 lat.

Bez nostalgii za buntem

Spektakl Czuja nie jest nostalgiczny, czterdziestolatkowie nie powinni w nim szukać wspomnień swojej buntowniczej młodości. Agresywne aranżacje kompletnie pozmieniały wiele utworów z tamtych lat, tak że trudno je poznać. Wydobyły słowa piosenek na pierwszy plan, umieściły je w nieoczekiwanym kontekście.

W "Siekierze" ważna jest przede wszystkim muzyka. Światła jak na koncercie, projekcie wideo stylizowane na dawne teledyski Republiki, na próbę schodzi się czwórka sprawnych instrumentalistów i charyzmatyczny wokalista. Tomasz Mars gra trzydziestoparolatka, który z pomocą muzycznych nowicjuszy próbuje reaktywować swój zespół, wlać w niego nową energię przez współpracę z młodymi. A przy okazji wytłumaczyć im, co to był i jest punk.


Starcie dwóch racji

W pierwszej scenie za wielkim ekranem chodzą cienie muzyków. Słychać śpiewaną a cappella pieśń patriotyczną: "Ojczyzno ma we krwi skąpana". Jesteśmy na demonstracji z czasów stanu wojennego. A może tak kończy się msza święta w jakimś solidarnościowym kościele. I nagle przez pieśń przebija się fraza "Tu nie będzie rewolucji" kapeli 1984 o nazwie wziętej z Orwella.

Reżyser pokazuje starcie dwóch emocji typowych dla tamtego czasu: bogoojczyźnianej łzawości i punkowej wściekłości. Ci, którzy śpiewali o ojczyźnie, wierzyli, że Bóg się zlituje nad biedną Polską, Amerykanie przegnają Jaruzela i skończy się komunizm. Młodzież alternatywna wiedziała swoje – że to mrzonki tylko. Ostro krytykowała bierność i konformizm peerelowskiego społeczeństwa. I to jej oddaje głos Czuj w swoim spektaklu. "Pokolenie konformistów. Syf, syf! Pozabijać ich!" – krzyczeli w swoich piosenkach tamci uczciwi punkowcy i zimnofalowcy, wiedząc, że i oni, ci zbuntowani, są za słabi na jakikolwiek przewrót.

To przecież o tym była fraza z "Tchórzy" Dezertera: "Boicie się nie bać". Jedyne, co mogli, to wykrzyczeć swoją beznadzieję jak WC w kawałku: "To jest zwykła masturbacja".

Tam, gdzie wędrował Muniek

W spektaklu Czuja są tylko piosenki – trudno pozbyć się wrażenia, że potraktowano je jak monologi, które układają się w spowiedź pokolenia. Oprócz numerów Siekiery, Dezertera, WC i Kultu jest także miejsce na muzyczne protesty przeciwko wojnie w Iraku i Afganistanie (Tuwimowski wiersz "Rżnij karabinem w bruk ulicy" z muzyką grupy Akurat). Zespół Marsa gra także pasujące tematycznie do spektaklu żydowskie standardy, prześmiewcze utwory Kazimierza Grześkowiaka, żeby pokazać, w którą stronę wędrowali niegdysiejsi punkowcy, jak Muniek czy Kazik.


Wykorzystano nawet dziwne, nieoczywiste utwory muzycznego marginesu ostatnich lat – grup Rdza i Honor. "Solarium, kremy i odpowiednia dieta. Czy to jest kurwa normalne dla faceta? Pedały, pedały" – pluli nienawiścią muzycy Rdzy. A przebojowa pieśń grupy Honor ("Narodowy socjalizm, jedna droga dla kraju"), gdyby nie faszystowski tekst, byłaby utworem kultowym

Meandry polskiej rewolty

Nowohucki koncert spektakl pokazuje pułapkę nonkonformizmu. Można zastygnąć w oporze przeciwko systemowi, ale i zachwycie nad własnym nieprzystosowaniem. Czuj mówi trafnie o meandrach polskiego buntu. Wie, że jest bunt słuszny i niesłuszny, mądry i głupi. W garażowej muzyce odkładały się zawsze pokłady kumulowanej pokoleniowej agresji wobec świata. Tylko że buntowanie się w latach 80. i 90. to już dwie różne bajki. W wolnej Polsce nie ma i nie było wspólnego wroga. Do buntowniczych piosenek wchodziły ekstremizm polityczny i nietolerancja. Swój protest i złość wyśpiewują teraz rasiści, narodowcy, faszyści, homofoby, lewaki i pacyfiści. Co robią starzy punkowi załoganci? Piją, poszli w biznesy, robią teatr.

SIEKIERA! TAŃCE POLSKIE W TONACJI PUNK | Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie | scenariusz i reżyseria: Łukasz Czuj | kostiumy i przestrzeń; Elżbieta Rokita | kierownictwo muzyczne: Aleksander Brzeziński | Premiera: 5 listopada 2010