Pardrissa w Hiszpanii znany jest nie tylko ze spektakli teatralnych. Reżyserował otwarcia i zamknięcia największych imprez sportowych, widowiska promujące Pepsi, Mercedesa, Peugeota, imprezy Microsoftu, Abolsut Vodka, Columbia Pictures.

Ale przede wszystkim kojarzony jest z pomarańczowym statkiem Naumon – ilekroć zatrzymuje się on w jakimś hiszpańskim porcie, wiadomo, że na pokładzie jest grupa teatralna La Fura dels Baus. Pardissa stworzył ją z grupą przyjaciół w 1979 roku.

Od początku ich znakami rozpoznawczymi są projekcje wideo, multimedia. Z pokładu statku zabierają tylko kilka rekwizytów – resztę scenografii tworzą w każdym miejscu od nowa. Szybko zaczęło się mówić o ich osobnym języku teatralnym. Ich pierwsze głośne produkcje to "Suz/O/Suz" (1985), "Tier Mon" (1988), "Non" (1990). Zwrotem w karierze La Fura dels Baus i samego Padrissy był rok 1992, kiedy wspólnie z Álexem Ollé wyreżyserowali spektakl "Mar Mediterrani, mar Olimpic" do muzyki Ryuichi Sakamoto na otwarcie Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie.

Jacy będą "Trojanie" w Warszawie? Przede wszystkim to monumentalne, multimedialne widowisko. – W operze pojęcie czasu znika – mówi Pardissa. Może dlatego jego przedstawienie będzie trwało pięć godzin. Scenografia, kostiumy będą nawiązywać do stylistyki "Gwiezdnych wojen".

Do libretta Berlioza reżyser dodał współczesne elementy – gra komputerowa opanowuje świat, w którym rozwój nowych technologii zagraża bezpieczeństwu państw. – Wykorzystywaniem nowoczesnych technologii zbliżamy operę do innych gatunków sztuki wizualnej, takich jak performance czy film – mówi Padrissa. – Rozwój technologiczny pozwala na ponowne połączenie opery i kina. Ponowne, bo kiedyś przedstawienie było przedstawieniem, bez podziału na różne jego rodzaje.


Pierwsza część "Trojan" to opowieść o upadku Troi, który Padrissa przedstawia jako wynik wojny. Ta dopada społeczeństwo i niszczy, tak samo szybko i bezlitośnie jak wirus komputerowy.

– Idylla, świat, w którym królują miłość i porządek, nie może trwać wiecznie, bo przeznaczeniem współczesnych społeczeństw jest walka oraz zdobywanie kolejnych galaktyk – mówi reżyser. – W naszej wersji Trojanie to wirusy, które docierają do sedna systemu operacyjnego, niszcząc wszystkie przechowywane tam informacje. Wybraliśmy wirusy typu koń trojański, bo mogą wyrządzać katastrofalne w skutkach szkody.

Padrissa pracując nad widowiskiem w warszawskiej Operze Narodowej, korzystał z doświadczenia przy realizacji spektakli "MTM" (1994) i "Bom Experiences" (1994 – 1995). W nich – po raz pierwszy w historii teatru – aktorzy grali w dwóch miejscach jednocześnie, wykorzystano możliwości wideokonferencji.

Padrissa potrafi też zaskakiwać kostiumami i scenografią – w tej kategorii za "Pierścień Nibelunga" Richarda Wagnera, wystawiany na scenach w Walencji i Florencji od 2007 roku, uhonorowany został operowym Oscarem, czyli prestiżowym włoskim laurem Franco Abbiatiego.

Hiszpańska wersja "Trojan" w jego reżyserii odnosi sukcesy od ponad roku w Palau de les Arts Reina Sofía w Walencji.

TROJANIE | Libretto: Hector Berlioz wg Wergiliusza | Dyrygent: Valery Gergiev | Reżyseria: Carlus Padrissa (La Fura dels Baus) | Obsada: Sergey Semishkur, Alexander Gergalov, Rafał Siwek, Sylvie Brunet, Anna Lubańska | Premiera: 11 stycznia