Artyści: Dyskoteka w Wielkim to skandal!
Czy siedziba Teatru Wielkiego to odpowiednie miejsce na działalność dyskoteki? Tak - zdaniem dyrekcji instytucji oraz ministra kultury. Tymczasem przedstawiciele środowiska artystycznego są oburzeni. "Klub Opera w budynku na placu Teatralnym to skandal" - mówią.
- Ewa Wycichowska: Taniec to nie turniej
- LeCompte: Hamlet jest jak Królik Bugs
- Polityczny zamach na teatr
- Ta szara myszka teraz szokuje i gorszy
- Krystyna Janda zrobi "Och" na Ochocie
- Królowa polskiej muzyki klubowej?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Monumentalny gmach przy pl. Teatralnym jest jednym z największych kubaturowo teatrów na świecie. Budynek mający 90 tys. mkw. zajmuje powierzchnię niemal dwóch hektarów, długość samej elewacji frontowej wynosi 169 m. Gmach zlokalizowany jest w jednym z najbardziej atrakcyjnych punktów miasta. Nie dziwi więc fakt, że zarówno prywatni inwestorzy, jak i władze instytucji chcą tę sytuację wykorzystać.
Dziś w budynku poza Teatrem Wielkim i Teatrem Narodowym działają więc cztery ekskluzywne restauracje. Zastanawiający jest jednak fakt, że dyrekcja teatru pozwoliła na najem pomieszczeń na salon SPA oraz dwa kluby muzyczne. Tym bardziej że Opera i The Eve nie cieszą się najlepszą reputacją w muzycznym światku. Co dyskoteki robią w budynku mieszczącym najważniejsze instytucje kultury w Polsce? "Stanowią dodatkową propozycję zarówno dla widzów przed spektaklami, jak i po nich. Ponadto funkcjonowanie klubu i restauracji przynosi znaczne dochody uzupełniające nasz budżet" - mówi Waldemar Dąbrowski, dyrektor naczelny teatru.
W obronie podwładnego staje też minister kultury Bogdan Zdrojewski. Do resortu nie dotarły bowiem żadne skargi odnoszące się do sposobu prowadzenia, funkcjonowania czy też poziomu, jaki prezentuje m.in. klub Opera. "Z informacji, jakie nam przekazał zarząd instytucji, wynika, że goście, którzy mają określone wymagania estetyczne, nie skarżą się na jakość obsługi czy charakter działających przy teatrze lokali" - mówi Zdrojewski. - "Orientalny wystrój kojarzy się z mistycyzmem, tajemniczością. Lokalizacja Opera Club to podziemia Teatru Wielkiego, więc klimatem nawiązuje ona do wystroju teatru" - mówi Jakub Maliszewski z Opera Club. Przedstawiciele klubu ponadto zapewniają, że to miejsce dla każdego. "Jesteśmy otwarci na każdego i nie zamykamy się na określone grupy społeczne" - mówi Maliszewski. - "Osoby mogące swym zachowaniem popsuć miły klimat imprezy nie są przez nas zapraszane. Polityka wejścia oparta jest na dress codzie: smart casual" - dodaje.
Jednak muzycy i ludzie kultury twierdzą, że nawet najgorsza sytuacja finansowa teatru nie usprawiedliwia decyzji pozwalającej na działalność w jego siedzibie zwykłej dyskoteki. "Twierdzenie, że Teatr Wielki, mający największą dotację z budżetu państwa, skazany jest na przyjmowanie takich propozycji, to absurd albo objaw lenistwa dyrekcji. Bogdan Zdrojewski powinien nakłonić dyrekcję teatru do wypowiedzenia umowy najmu" - mówi Kazimierz Michał Ujazdowski, były minister kultury. "Nigdy nie pozwoliłabym na coś takiego w moim teatrze. Minister kultury powinien zażądać wyjaśnień" - twierdzi Izabella Cywińska, była minister kultury, dyrektor Teatru Ateneum.
Z sąsiedztwa m.in. klubu Opera nie jest też zadowolony dyrektor artystyczny Teatru Narodowego Jan Englert. Wejście do dyskoteki mieści się bowiem tuż obok kierowanej przez niego sceny. Na bytność lokalu nie ma jednak wpływu, bowiem najemcą jest Teatr Wielki. "Poza sąsiedztwem nie mamy z tym miejscem nic wspólnego. Na szczęście startuje ono późno wieczorem, już po naszych spektaklach" - mówi Englert.
















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!