Proza życia polskiego imigranta w Londynie
To miał być serial dla Polaków, ale Brytyjczycy wykazują nim nie mniejsze zainteresowanie. "Londyńczycy", saga o wielkiej emigracji 2004/2005, którą od dziś emituje TVP1, polskim widzom ma pokazać los ich setek tysięcy rodaków na Wyspach. Brytyjczykom - zaprezentować ich kraj widziany oczami polskich współmieszkańców - czytamy w DZIENNIKU.
- Polacy wracają. Ale na Wyspy...
- Ekstradycja nawet za kradzież... budyniu
- Za granicą traktują Polaków jak niewolników
- Brytyjka rozprawia się ze stereotypem Polaka
- Sukces serialu o polskich emigrantach
- Emigranci chcą czytać po polsku
- Polacy uciekają z bankrutującej Islandii
- Polacy uciekają z Londynu do Oslo
- "Kaktus w sercu" trafi do księgarń. Prawdziwych
- Polacy ogołocili sklepy na Islandii
- Polacy jednak zostają na Wyspach
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Serial już dziś nazywany jest polskimi <EastEndersami>" - napisał wczoraj "Daily Telegraph", nawiązując do jednej z najbardziej kultowych brytyjskich oper mydlanych opowiadającej o mieszkańcach fikcyjnej dzielnicy Londynu. "Guardian" zwraca uwagę na szczegół, o który długo walczył DZIENNIK: angielskie dialogi stanowiące ponad połowę ścieżki po raz pierwszy w historii polskich seriali będą opatrzone napisami, a nie zagłuszane przez lektora.
13-odcinkowa saga, gotowa w całości, to przeplatające się losy kilkorga bohaterów, ludzi, którzy wraz z kilkusettysięczną rzeszą rodaków pojechali na Wyspy szukać pracy i lepszego życia. Mieszkają, pracują i żyją wśród Brytyjczyków, codziennie walcząc nie tylko z uprzedzeniami, ale również z prozą życia. W jednej ze scen brytyjski szef ma pretensje do 30-letniego Darka, budowlańca z dzielnicy Ealing, mimo że ten pracuje po kilkanaście godzin dziennie. "Gdybym chciał ten projekt skończyć w 5 dni, zatrudniłbym Anglika, ty masz pracować szybciej" - wypala. "Londyńczycy" pokazują emigracyjne życie bez różowych okularów. Niektórzy z bohaterów tracą więc pracę i wpadają w nałogi. Rozpadają się emigracyjne związki. Są też jednak historie z happy endem, są Polacy odnoszący sukces. "W serialu podoba mi się to, że bohaterowie nie są jednowymiarowi, a ich historie nie trącą banałem" - komentuje Helen Pidd z "Guardiana".
Zdjęcia kręcono w najbardziej znanych londyńskich dzielnicach - Soho, Canary Wharf czy na licznie zamieszkałym przez Polaków Ealingu. "Jest tu wszystko, co powinno być w udanym serialu telewizyjnym - marzenia, miłość, sukcesy i porażki. To ten rodzaj produkcji, który może się spodobać każdemu - Anglikowi czy Polakowi, bez różnicy" - przyznaje Pidd.
Jeden z twórców serialu Andrzej Szajna mówi, że film nie powstał, żeby oceniać polskich emigrantów. "Są tu i pozytywne, i tragiczne historie. Pokazujemy, że życie w Londynie może być ciężkie, zwłaszcza jeśli bohater zostawił w Polsce część swojej rodziny" - mówi.
Serial wzbudził już duże zainteresowanie wśród tych, którzy emigracyjne życie znają najlepiej - Polaków mieszkających i pracujących w Wielkiej Brytanii. Producenci poszli im na rękę i od dzisiaj "Londyńczyków" będzie można oglądać także przez internet. "Sam od czterech lat jestem londyńczykiem, dlatego chcę zobaczyć, jak zostaliśmy sportretowani. Tyle się przecież w Polsce pisze o tej naszej emigracji" - opowiada Robert Gwiazdowski, 28-letni prawnik z Wrocławia.
Jak się dowiedzieliśmy w TVP, stacja próbuje zainteresować kupnem serialu brytyjskie telewizje. Pierwszy odcinek "Londyńczyków" dziś o 21:10 w TVP1.




























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!