Nie po raz pierwszy zresztą fiński outsider ostentacyjnie wyraża swoje poglądy. Do podobnego skandalu doszło w 2003 roku, gdy jego film "Człowiek bez przeszłości” był nominowany do Oscara. Kaurismäki w ramach protestu również zbojkotował to wydarzenie i nie przyjechał na ceremonię rozdania nagród, choć film miał spore szanse na wygraną (ostatecznie przegrał z niemieckim "Nigdzie w Afryce”). Rok wcześniej natomiast odrzucił zaproszenie na prestiżowy festiwal w Nowym Jorku na znak solidarności z irańskim reżyserem Abbasem Kiarostamim, któremu USA odmówiły wizy wjazdowej.

Reklama

Tym razem Amerykańska Akademia Filmowa wystosowała do reżysera pokorną prośbę o ponowne rozważenie swojej decyzji, ponieważ w przeciwnym razie Finowie nie będą mieli swojego reprezentanta w oscarowej rywalizacji.

"Światła o zmierzchu” kończące trylogię helsińską, zwaną też trylogią nieudaczników (w jej skład wchodzą: "Dryfujące obłoki” z 1996 r. i "Człowiek bez przeszłości” z 2002) to parodia kolejnych gatunków wyeksploatowanych przez amerykańską kinematografię: filmu gangsterskiego i filmu noir.

Dialogi zredukowane do minimum (zdarza się, że przez kilkanaście minut w filmie nie pada ani jedno słowo), celebrowanie ciszy i pustego kadru, nieruchome i smutne twarze bohaterów (niczym u Bustera Keatona, jednego z filmowych mistrzów Fina), wyraziste zdjęcia, kręcone w skali jeden do jednego, tzn. tylko tyle, ile potrzeba do zmontowania filmu. Kaurismäki dokładnie wie, co w jego filmach ma się znaleźć.