Wojna uwieczniona na fotografii, płótnie malarskim czy w komiksie nie wydaje się tak straszna jak w rzeczywistości. Można ją oswoić, a nawet polubić. W komunikacji multimedialnej kategorie dobra i zła tracą na znaczeniu – liczy się inne kryterium: atrakcyjne czy sztampowe. Historia, aby nie zostać zapomniana, coraz śmielej wchodzi w popkulturę. Muzea stają się interaktywne, a bohaterowie dziejów schodzą z pomników i odradzają się na efektownych muralach.

W ostatnich latach materiałem o wyjątkowym potencjale do twórczych eksperymentów stało się powstanie warszawskie. Najświeższy przykład tego trendu to wydana pod koniec lipca nowa płyta Michała Urbaniaka "For Warsaw with Love". Jest ona częścią cyklu projektów muzycznych Pamiętamy’44 przygotowywanych w ramach obchodów 75. rocznicy walk o stolicę.

Historia na eksport

Wybitny polski muzyk zaprosił do współpracy przy albumie wielkie gwiazdy amerykańskiego jazzu – Herbiego Hancocka, Lenny’ego White’a, Marcusa Millera i Michaela "Patchesa" Stewarta. – Przystępując do tego projektu, chciałem pokazać Polskę światu. Ale bez moich amerykańskich kolegów to by nie miało siły przebicia – przyznaje Urbaniak. W opisie płyty przypomina, że urodził się w Warszawie, ale w przeddzień wybuchu powstania mama wywiozła go ze stolicy i być może w ten sposób uratowała mu życie. – Wszyscy amerykańscy uczestnicy sesji nagraniowej dostali list, w którym opisałem mój życiorys związany z powstaniem. Biorąc udział w tym projekcie, złożyli hołd naszej historii. Aż się przeraziłem, kiedy 22-letni raper tak się wczuł, że zaczął rapować fragmenty po polsku – śmieje się muzyk.

Na "For Warsaw with Love" pełno jest różnych nawiązań do polskiej powojennej historii – np. w postaci sampla z piosenki "Czerwony autobus" Chóru Czejanda. Takim właśnie autobusem Urbaniak wyruszył z Warszawy w wielki świat. Polskie akcenty muzyczne wplecione są w nowe interpretacje popularnych standardów jazzowych ("Round Midnight" Theloniousa Monka czy "Blue in Green" Milesa Daviesa i Billa Evansa), które nadają płycie bardziej uniwersalny, czytelny dla międzynarodowej publiczności charakter.

Muzycy uczestniczący w nagrywaniu albumu to głównie Afroamerykanie, którym nasza walka o wolność kojarzy się z ich walką o godność. – Nawet niedawno, przy okazji rocznicy wysłania misji Apollo 11 w kosmos, wróciły wspomnienia, jak to czarni protestowali, że białasy lecą na księżyc i wydają na to dużo pieniędzy, a oni nie mają z czego żyć. Stąd utwór "Red Bus to Freedom" otwierający płytę był wspólnym przeżyciem – opowiada Urbaniak. Jak zaznacza muzyk, Amerykanie wiedzą niewiele na temat polskiej historii, dlatego ma nadzieję, że nowy album ukaże się też w USA i dzięki temu powstanie warszawskie zaistnieje w świadomości odbiorców kultury na całym świecie.