Musical z piosenkami grupy Queen oraz librettem Bena Eltona po raz pierwszy został zaprezentowany na londyńskim West Endzie w 2002 r. i był tam grany nieprzerwanie przez dwanaście lat. Pokazywano go także w innych krajach, m.in. w Australii, Austrii, Brazylii, Belgii, we Francji, w Hiszpanii, Japonii, Kanadzie, Niemczech, Norwegii, a także Republice Południowej Afryki, Szwajcarii, Szwecji, USA, na Węgrzech oraz we Włoszech.
Polską inscenizację "" w Teatrze Muzycznym Roma reżyseruje Wojciech Kępczyński, scenografię projektuje Mariusz Napierała, kostiumy Dorota Kołodyńska, a za choreografię odpowiada Agnieszka Brańska. Autorem przekładu libretta oraz przekładu tekstów utworów Queen jest natomiast Michał Wojnarowski. Polska prapremiera planowana jest na wiosnę 2023 r.
Ponadczasowa muzyka
"" - mówi Wojciech Kępczyński, dyrektor Romy. "W" – podkreślił.
Obecnie trwają przesłuchania – drugi etap został zaplanowany na 12-14 września. Michał Wojnarowski, zapytany przez PAP, czy w czasie castingów może wyłonić się talent na miarę Freddie’ego Mercury’ego, zwrócił uwagę: "". "" – dodał.
Musical opowiada o zglobalizowanym świecie przyszłości, w którym wszystkimi aspektami życia rządzi jedna korporacja, a posiadanie instrumentów muzycznych jest zakazane. Grupa buntowników, nie chcąc pogodzić się z taką ponurą egzystencją, podejmuje walkę, która ma dać im wolność, miłość i muzykę rockową.
"" – dodał.
Nieśmiertelne przeboje
Na spektakl składa się dwadzieścia przebojów Queen. Widzowie będą mogli usłyszeć m.in. takie piosenki, jak "Bohemian Rapsody", "We Are The Champions", "A Kind of Magic" czy tytułową "We Will Rock You".
Michał Wojnarowski, zapytany, jak wygląda praca translatorska nad takimi utworami, podkreślił, że "żartobliwie można powiedzieć, że tłumaczyć trzeba dobrze, w tym stwierdzeniu właściwie zawiera się wszystko". Zwrócił natomiast uwagę, że "tłumaczenie piosenek i w ogóle musicali jest jednak dosyć trudną i specyficzną dziedziną przekładu". "W tym wypadku, kiedy wszyscy znają frazy pochodzące z piosenek Queen, jak chociażby tytułowe +We Will Rock You+, ta poprzeczka jest chyba jeszcze wyżej zawieszona, bo trzeba się zmierzyć z legendą".
"W przypadku tłumaczeń tekstów przeznaczonych do śpiewania w dużej mierze mamy do czynienia z adaptacją i próbą odnalezienia różnego rodzaju ekwiwalentów w naszym języku i w naszej kulturze w taki sposób, żeby te teksty były zrozumiałe dla polskiego widza tu i teraz" - powiedział Wojnarowski. "W tłumaczeniu przede wszystkich chodzi o to, aby przekazać ducha oryginału, dotrzeć do obiorcy, wywołać jakąś reakcję. Tej reakcji nie będzie, jeżeli tekst pozostanie niezrozumiały już na tym podstawowym poziomie" – zaznaczył tłumacz. Wojnarowski wskazał także, że "jak to zwykle bywa w tego typu przypadkach, wszystko trzeba będzie uzgadniać z właścicielami oryginalnych praw autorskich, bo to przewiduje licencja, to standardowe procedury".
Nie jest to jednak pierwsza tego typu produkcja Romy. "Kilka lat temu był grany musical +Mamma mia+ z piosenkami Abby, gdzie też wszyscy znali oryginalne teksty piosenek. Mojemu znakomitemu koledze Danielowi Wyszogrodzkiemu udało się w fantastyczny sposób przełożyć te teksty na język polski i to się przyjęło" – przypomniał Wojnarowski. Wyraził nadzieję, że "tak samo będzie również w przypadku +We Will Rock You+".
Musical będzie przygotowany w wersji non-replica. "Będzie to już kolejna tego typu produkcja w Teatrze Roma. Oznacza to, że nie powtarzamy rozwiązań inscenizacyjnych, choreograficznych czy scenograficznych, które zostały zastosowane na West Endzie czy na Broadwayu" – wyjaśnił Wojnarowski. Zastrzegł jednak: "W tej chwili jesteśmy jeszcze na tak wczesnym etapie, że o żadnych konkretach nie możemy mówić". Dodał, że "to będą pomysły, które będą domeną scenografa, choreografa oraz reżysera i to oni będą wprowadzać na scenę to, czego do tej pory za granicą nie było w poprzednich inscenizacjach - aby tym zaskoczyć widzów".
Zapytany, czy twórcy obawiają się pewnego rodzaju konfrontacji z mitem Queen, podkreślił: "Oczywiście czujemy, że mamy do czynienia z legendą". "Myślę, że to, co przede wszystkim czujemy, jeżeli mogę mówić za innych realizatorów, to przede wszystkim mobilizująca presja, żeby pokazać, że my też potrafimy nie gorzej, a może nawet lepiej, zrobić coś, co jest znane, podziwiane i co jest wzorem. Sądzę, że ta presja, podobnie jak było to w przypadku poprzednich produkcji, będzie nas raczej mobilizowała, a nie paraliżowała" – powiedział Michał Wojnarowski.