Wielka impreza świata show-biznesu ruszyła w nowojorskim Radio City Music Hall. I gdy ogłaszano zwycięzców w kolejnych kategoriach, widzom coraz bardziej opadały szczęki. Artyści, którzy byli uważani za pewniaków, bo dostali najwięcej nominacji, wyszli z ceremonii z pustymi rękami. Zawiedzeni byli więc fani rockowej kapeli Red Hot Chili Peppers i piosenkarki pop Shakiry. Nagrodą nie wyróżniono też największych gwiazd - Madonny i Christiny Aguilery.

Byli oczywiście i wielcy wygrani. Teledyskiem roku wybrano "I Write Songs, Not Tragedies" (Piszę piosenki, nie dramaty) zespołu Panic at the Disco. Najlepszym wokalistą został James Blunt, a wokalistką - zwyciężczyni amerykańskiej edycji "Idola" Kelly Clarkson.

Ale w MTV Video Music Awards nie chodzi o same nagrody, a o dobrą zabawę. Największą atrakcją wieczoru stała się amerykańska raperka Lil'Kim. Na gali pokazała się niemal po powrocie z więzienia - za kratami spędziła prawie rok za udział w strzelaninie. Podkreśliła to swoim strojem, ubrana w pomarańczowe drelichy (strój amerykańskich więźniów) i otoczona facetami przebranymi za więziennych strażników. Następnie nietwarzowe ubranko zrzuciła, by zaprezentować ukrytą pod nim suknię wieczorową.

Galę uświetnili również m.in. Beyonce i Justin Timberlake.