Wojciech Ząbek: Czy nie miał pan żadnych oporów, by parodiować Hitlera?
Thomas Pigor: Oczywiście człowiek często się zastanawia, co jest dozwolone, a co nie. Gdy klip był gotowy, moi znajomi skręcali się ze śmiechu przed laptopem. Wtedy sobie uwiadomiłem, że widocznie trafiliśmy w jakiś czuły punkt.

Hitler zamiast grozy budzi dziś wesoły śmiech. Co się dzieje w umysłach Niemców?
Dotarliśmy teraz do etapu, w którym naziści wymierają, a większość Niemców wojnę zna wyłącznie z książek. My śmiejemy się z nazistów, nie z ich ofiar.

Co jest przyczyną dużego zainteresowania Hitlerem? Powstają filmy, książki oraz komiksy na jego temat.
Hitler jest inkarnacją zła. Mitem o niemalże sakralnym wymiarze. Zresztą on sam bardzo dbał, aby do opinii publicznej nie przedostały się jakiekolwiek zdjęcia pokazujące jego ludzkie oblicze. Dziś można wręcz wyczuć ogólne pragnienie, aby temu potworowi - jak to się mówi po niemiecku - "nasikać na nogę”. Pomniejszyć go - jak to zrobił właśnie Moers - do wymiaru fajtłapy.

Thomas Pigor (ur. 1956) - niemiecki artysta kabaretowy, kompozytor i autor książek. W klipie "Ich hock in meinem Bonker” użyczył swego głosu Adolfowi, skomponował do klipu muzykę i stworzył wraz z Walterem Moersem tekst piosenki.