Ten film (polska premiera w najbliższy piątek) nie ustępuje w niczym poprzednim Bondom. Chociaż - to trzeba podkreślić - nie ma tutaj nadmiaru efektów specjalnych, sztuczek technicznych. Sam główny bohater jest dużo bardziej ludzki i wrażliwy niż jego poprzednicy - chociaż tak samo seksowny i zmysłowy.

James Bond jest w Anglii dobrem narodowym, a jego kolejne wcielenia śledzi się tu z nie mniejszą uwagą niż kurs funta. W Londynie to prawdziwa przedpremierowa gorączka. Najnowszy film o przygodach agenta Jej Królewskiej Mości od kilku dni reklamują czerwone piętrowe autobusy, a w księgarniach pojawiło się wznowienie pierwszej powieści Iana Fleminga „Casino Royale” (1953).

Przedpremierowe pokazy dowiodły, że nowe wcielenie Bonda z pewnością dostarczy kinomanom sporo emocji. Film opowiada o pierwszej misji Bonda jako agenta 007. Daniel Craig ma tu jedno zadanie: dopaść bankiera światowej sieci terrorystycznej znanego jako Le Chiffre (gra go charyzmatyczny duński aktor charakterystyczny Mads Mikkelsen, Tristan w „Królu Arturze”).