Niemieckie ekranizacje powieści Karola Maya były kroplą w zalewie westernu, jaki na przełomie lat 60. i 70. wypełniał europejską kinematografię. W latach 1960 – 1975 nakręcono przeszło 600 filmów o Dzikim Zachodzie - pisze DZIENNIK.
Kropla jednak okazała się drążyć skałę i niemieckojęzyczne filmy o Winnetou blitzkriegiem zdobyły Europę. Wszyscy bez wyjątku podziwiali smagłego Francuza
Pierre’a Brice’a, który zanim został Winnetou, grał Zorro i Jana Skrzetuskiego, oraz Amerykanina Leksa Barkera, który przed rolą Old Shatterhanda zasłynął kreacją
Tarzana. Dawnych fascynacji adaptacjami książek najpopularniejszego niemieckiego pisarza nie kryje ani reżyser Lech Majewski, ani perkusista Kasy Chorych Mirosław Wiechnik. Zdaniem obu to
znakomite przykłady kina młodzieżowego.
Nikogo nie drażniło to, że wódz Apaczów nawet po dwóch dobach w siodle był wypoczęty, świeży, pachnący - i co najważniejsze nie było na nim nawet pyłka kurzu. Siłą filmów Haralda Reinla, Hugo Fregonese’a, Alfred Vohrera i Haralda Philippa było bowiem doskonałe wyczucie intencji autora, który specjalnie z myślą o małoletnim czytelniku wyraziście kreślił biało-czarne postaci. Jednych mocno idealizował, innym zdecydowanie umniejszał.
Książki o Winnetou zrobiły karierę wszędzie poza Stanami Zjednoczonymi. Amerykanie mieli swoich czerwonoskórych bohaterów, a Siedzący Byk, Tecumseh czy Geronimo mieli nad importowanym z Niemiec czerwonoskórym rycerzem znaczącą przewagę - byli tworem historii, a nie fikcji. Filmowa seria o Winnetou jest szczytowym osiągnięciem niemieckiego westernu. W kreuz- lub erzatzwesternach rolę Dzikiego Zachodu grała najczęściej chorwacka Dalmacja, korzenie większości bladych twarzy sięgały kraju, "gdzie cytryna dojrzewa", a Indianie nie dość, że mówili po niemiecku, to jeszcze z nienagannym berlińskim akcentem.
Nikogo nie drażniło to, że wódz Apaczów nawet po dwóch dobach w siodle był wypoczęty, świeży, pachnący - i co najważniejsze nie było na nim nawet pyłka kurzu. Siłą filmów Haralda Reinla, Hugo Fregonese’a, Alfred Vohrera i Haralda Philippa było bowiem doskonałe wyczucie intencji autora, który specjalnie z myślą o małoletnim czytelniku wyraziście kreślił biało-czarne postaci. Jednych mocno idealizował, innym zdecydowanie umniejszał.
Książki o Winnetou zrobiły karierę wszędzie poza Stanami Zjednoczonymi. Amerykanie mieli swoich czerwonoskórych bohaterów, a Siedzący Byk, Tecumseh czy Geronimo mieli nad importowanym z Niemiec czerwonoskórym rycerzem znaczącą przewagę - byli tworem historii, a nie fikcji. Filmowa seria o Winnetou jest szczytowym osiągnięciem niemieckiego westernu. W kreuz- lub erzatzwesternach rolę Dzikiego Zachodu grała najczęściej chorwacka Dalmacja, korzenie większości bladych twarzy sięgały kraju, "gdzie cytryna dojrzewa", a Indianie nie dość, że mówili po niemiecku, to jeszcze z nienagannym berlińskim akcentem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|