Jak powiedział PAP pan Marek, który na teren przyszłej siedziby Muzeum nieopodal katowickiego Spodka przyjechał jeszcze po południu z żoną i pięcioletnim synem, najpierw słuchając opowieści przewodnika obejrzeli zachowaną maszynownię dawnego kopalnianego szybu Bartosz z dziewiętnastowieczną parową maszyną wyciągową i kuźnią, gdzie przygotowano m.in. wystawę militariów z czasów wojny.

Potem chłopiec stanął w blisko trzydziestoosobowej kolejce - o średniej wieku 5 lat - do dużej łachy piachu, w której dzieci bawiły się w poszukiwaczy skarbów. Każde z nich dostawało wykrywacz metalu, którym mogło szukać zakopanych przedmiotów, m.in. łusek po nabojach, fragmentów broni i złotych monet z czekoladowym wkładem.

"Myśleliśmy, że będą małe pojedyncze grupki osób. Tymczasem do maszynowni weszliśmy w chyba trzeciej kilkudziesięcioosobowej grupie. Ale to nic, świetnie, że coś takiego się robi, tym bardziej, że to chyba ostatnia okazja, by obejrzeć teren kopalni w tej postaci, zanim powstanie tu ta nowa siedziba" - ocenił pan Marek wskazując na wyświetlane wizualizacje przyszłego obiektu Muzeum.

Jak zaznaczył, ze względu na planowane jeszcze inne punkty zwiedzania, raczej nie zostanie tam do zmierzchu - przygotowywaną na wieczór efektowną iluminację pokopalnianych obiektów widział już podczas organizowanych tam rok i dwa lata temu edycji festiwalu Tauron Nowa Muzyka. Muzyka miała jednak rozbrzmieć tam i w sobotni wieczór - na terenie kopalni Katowice zaplanowano plenerowy koncert zespołu Muariolanza.

W dotychczasowej siedzibie Muzeum w centrum miasta, w ramach Nocy w Muzeum przygotowano m.in. cykl wydarzeń pod hasłem "Fotografia/Obraz/Obrazowanie". To projekt członków katowickiego Związku Polskich Artystów Fotografików pokazujący ewolucję fotografii od form i gatunków klasycznych do współczesnych.

Zaplanowano m.in. prelekcje multimedialne, wystawy prezentujące wzajemne wpływy fotografii i malarstwa, a także warsztaty dla dzieci - w ich ramach przygotowano m.in. budowanie aparatów fotograficznych z kartonów i rysowanie na długich rolkach scenek "ożywających" w kartonowym "telewizorze".

Prócz tego przygotowano m.in. premierową wystawę kupionych w ub. roku obrazów Władysława Jarockiego, Aleksandra Blondera, Stanisława Karniewskiego, Wojciecha Weissa, Meli Muter i Włodzimierza Tetmajera, pokaz wideoartu "Muzeum" Lecha Majewskiego czy tworzonego na wewnętrznym dziedzińcu muralu Magdaleny Drobczyk.


Muzeum Śląskie chce też w Nocy stworzyć kolaż pamięci "Górny Śląsk 1914-1939 w obrazie i fotografii". Odwiedzających poproszono o przyniesienie ze sobą kserokopii starych, rodzinnych zdjęć związanych z historią Górnego Śląska w latach 1914-1939 (przede wszystkich z powstaniami śląskimi), a także fotografii miejsc kojarzonych z tymi wydarzeniami - do zaprezentowania na tablicy przed muzeum.

Obecnie Muzeum Śląskie mieści się w centrum miasta w budynku dawnego hotelu z przełomu XIX i XX wieku. Jest tam tak mało miejsca, że placówka może naraz eksponować najwyżej kilka procent swoich zbiorów. Po przenosinach do nowego gmachu placówka ma stać się w pełni nowoczesną, europejską instytucję muzealną, która m.in. będzie aktywnie uczestniczyć w projekcie Europejskiej Stolicy Kultury Katowice 2016.

Przygotowania do budowy nowej siedziby trwają od kilku lat. Ponad trzy lata temu rozstrzygnięto międzynarodowy konkurs na jego koncepcję architektoniczną. Wybrano projekt, zgodnie z którym wszystkie kondygnacje głównego budynku znajdą się pod ziemią. Nad powierzchnią będą jedynie szklane wieże, doświetlające podziemne ekspozycje. Zaadaptowane zabytkowe budynki dawnej kopalni, mimo że położone w głębi, nie zostaną zatem zasłonięte nowym gmachem.

Podczas ubiegłorocznej "Śląskiej Nocy w Muzeum Śląskim" placówkę odwiedziło około 6,6 tys. osób, ok. 2 tys. więcej niż w 2009 r.