Z notatek, które prowadził regularnie w latach swojej ośmioletniej prezydentury w latach 1981-1989, wyłania się obraz wyjątkowego przywódcy.

Reagan wiele miejsca poświęca Polsce i Polakom, opisuje swoje relacje z rodziną, innymi politykami czy gwiazdami show-biznesu. I tak Muammar Kaddafi to dla niego "szalony klaun", sytuacja na Bliskim Wschodzie to "Armagedon", a Frank Sinatra jest "równym, choć szemranym gościem".

Z rozbrajającą szczerością Reagan opisuje, jak po próbie zamachu na jego życie 30 marca 1981 roku powiedział swojej żonie Nancy, że najzwyczajniej w świecie "zapomniał dać nura na podłogę". Dodaje, że w pierwszej chwili nawet nie poczuł, że w jego płucu utkwiła kula. O tym, że jest ciężko ranny dowiedział się, gdy zajęli się nim lekarze.

We wpisie z 22 grudnia 1981 roku czytamy, jak polski ambasador wraz z żoną podczas prywatnego spotkania kilka dni po wprowadzeniu stanu wojennego prosi go o azyl. "To było bardzo emocjonalne spotkanie (...). Nie możemy dopuścić, by rewolucja przeciwko komunizmowi się nie udała. Musimy wyciągnąć pomocną dłoń, bo podobna okazja może się już nie przytrafić" - napisał po ich wizycie prezydent.

W książce nie brakuje także zabawnych sytuacji. Podczas wizyty księcia Karola brytyjską delegację poczęstowano herbatą. Jednak zamiast podać osobno wrzątek i torebki, kelnerzy w Białym Domu po prostu zalali herbatę wodą. "To był herbaciany horror horrorów!" - ocenił w pamiętniku to nieszczęsne faux pas były prezydent. Reagan podkreśla, że spośród Brytyjczyków najbardziej cenił premier Margaret Thatcher. "To bardzo zdecydowana osoba. Tłumaczyła mi się, że zamiast ciąć wydatki w budżecie całościowo, po amerykańsku, musiała liczyć się ze związkami zawodowymi" - notuje prezydent.

Choć sekretarza stanu USA Alexandra Haiga Reagan nieraz nazywa dziwnym paranoikiem, to na kartach pamiętnika stara się nie używać nawet drobnych przekleństw. Słowo "cholera" zapisuje zawsze jako "ch-----".

Po spotkaniu 14 maja 1981 z Michaelem Jacksonem Reagan zachwycił się nie tylko muzyką piosenkarza, ale i jego hojnością. "Część zysków ze sprzedaży płyty przekazał na kampanię przeciwko pijanym kierowcom. Co więcej, sam jest przeciwny używkom. To bardzo nieśmiała osoba" - zauważył w pamiętniku Reagan.