Przeskakując coraz wyższe przeszkody, w ciągu 12 lat swego istnienia, Rammstein wydał bowiem pięć albumów studyjnych. Płyta live zaś to - trzymając się nomenklatury sportowej - dla muzyków rockowych lekka rozgrzewka i wzięcie oddechu przed kolejnym startem.

Reklama

Początki ich działalności artystycznej, którą opiszą potem jako "połączenie swoistego poczucia humoru, teatru i wschodnioniemieckiej kultury", były jednak nader skromne. Pierwszy swój koncert grupa zagrała w 1994 roku dla… dwunastu osób, jednak już rok później supportowała w Warszawie będący wówczas u szczytu popularności szwedzki Clawfinger.

Debiut grupy "Herzeleid" (1995) nie przyniósł wprawdzie oszałamiającego sukcesu, jednak dzięki dwóm utworom: "Du Riechst So Gut" i "Seemann" grupa zaczęła być rozpoznawana. Żądna rozgłosu i ośmielona współpracą ze znanym austriackim artystą, Gottfriedem Helnweinem, grupa zapragnęła, by oprócz intrygujących okładek płyt, mieć również znane nazwisko na fotelu reżyserskim jednego z teledysków.

Wybór padł na Davida Lyncha, jednak momentalnie okazało się, że progi były zbyt wysokie. Reżyser wykazał wprawdzie sporo taktu, gdyż jak wspominają muzycy, wysłał im nawet kartkę z wiadomością: "Sorry, no time, but the music’s good". Kiedy zaś kręcił film "Lost Highway", przypomniał sobie o swych fanach z byłego demoluda i wykorzystał w filmie ich dwa utwory.

"Zagubiona autostrada" otworzyła Niemcom drogę do światowej kariery i pozwoliła na luksus niezbaczania z wytyczonego przez nich artystycznego kursu. Zaowocowało to łączną liczbą 10 milionów sprzedanych płyt i pozbawiło weteranów rolniczego hard rocka, grupę Scorpions, tytułu najpopularniejszej niemieckiej grupy na świecie.