Dziennik Gazeta Prawana logo

Rosyjski "Pluton" według Bondarczuka

12 października 2007, 13:55
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Niezłego ćwieka zabił krytykom Fiodor Bondarczuk, kręcąc "9. kompanię" i ustanawiając rekord w historii rosyjskich box office'ów. Bo choć nie ulega wątpliwości, że zafundował nam kawał dobrego kina, to jak tu chwalić filmowca, który publicznie popiera Jedną Rosję i deklaruje sympatię dla Kremla? - zastanawia się DZIENNIK.

Głupio, choć Bondarczuk junior zafundował nam bodaj pierwsze filmowe dzieło nie licząc bajeczek w stylu "Rambo" opowiadających o afgańskiej wojnie. To pierwszy w rosyjskim kinie gorzki obraz bezsensu inwazji w Afganistanie. Jego wymowę osłabiają co prawda chwilami sceny patriotycznych uniesień, ale umiejętnie wkomponowane w fabułę nie rażą.

Film osnuto na autentycznej historii radzieckiej 9. kompanii, której zadaniem podczas wojny w Afganistanie była ochrona Wzgórza 3234. Jej żołnierze niepotrzebnie walczyli i ginęli w jego obronie, bo dowództwo zapomniało o ich istnieniu. Nikt nie zdążył poinformować 9. kompanii o tym, że wojna już się skończyła, a rosyjskie wojska wycofują się z Afganistanu.

"9 kompania" wchodzi dziś na ekrany polskich kin.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj