Dziennik Gazeta Prawana logo

Nieprawdziwy obraz Nowego Świata

12 października 2007, 14:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Według australijskiego reżysera Majowie potrzebowali zbawienia, bo byli zepsuci do szpiku kości. "To typowe, kłamliwe do bólu kolonialne przesłanie usprawiedliwiające podbój Nowego Świata" - przytacza DZIENNIK opinię antropolog prof. Traci Arden z University of Miami.

Z nowego filmu Gibsona wynika, że podstawę cywilizacji Majów stanowiło bezsensowne okrucieństwo, przed którym nie było ucieczki napisała w internetowym wydaniu prestiżowego amerykańskiego periodyku "Archaeology" znawczyni zarówno klasycznej, jak i współczesnej kultury środkowoamerykańskich Indian.

Arden była zdumiona i jednocześnie przerażona tym, co zobaczyła na kinowym ekranie "Już w ciągu pierwszych dziesięciu minut projekcji zaczął mnie boleć żołądek, a potem było coraz gorzej. Trwająca 15 minut scena najazdu na wioskę zawierała wszelkie możliwe aspekty przemocy". Gibson ani na chwilę nie pozwala zapomnieć widzowi o niewyobrażalnych wprost okrucieństwach, jakich Majowie dopuszczali się na swych pobratymcach.

To epatowanie bezsensowną przemocą kończy się dopiero pięć minut przed końcem filmu wraz z przybyciem chrześcijańskich misjonarzy. Konkluzja? "Koniec jest blisko i oto nadchodzi zbawca" pisze Arden. Dodaje, że Gibson stworzył wysoko budżetową produkcję, obrazującą ohydny, rasistowski pogląd, że okrutni Majowie rozpaczliwie potrzebowali ratunku, bo ich cywilizacja ginęła.

Szkoda jedynie, że Gibson nie pokazał jak ów ratunek wyglądał. Masowe gwałty i morderstwa, bezbrzeżne pożądanie złota. Apokalipsa, do której nawiązuje tytuł jego filmu, rzeczywiście nadeszła, ale za sprawą przywleczonych do Ameryki przez konkwistadorów chorób. Według szacunków współczesnych badaczy ospa, na którą Indianie marli jak muchy, wybiła 80 90 procent wszystkich rdzennych mieszkańców Nowego Świata.

Według Arden, tworząc "Apocalypto" Gibson skupił się jedynie na jednym z wielu aspektów kultury Majów, potęgując go i czyniąc z niego główny temat swego dzieła. To trochę tak jakby całą historię starożytnego Rzymu sprowadzić do dwugodzinnego filmu o walkach gladiatorów, ukazanych z patologiczną wręcz dokładnością. Posunięcie niesprawiedliwe i głupie? Oczywiście. Dlatego też film Gibsona należy zaliczyć do dzieł propagandowych, a nie dokumentalnych.

Zwłaszcza, że jego dzieło niewiele ma wspólnego z rzeczywistością historyczną. W momencie przybycia do Ameryki Środkowej Europejczyków Majowie nie mieszkali w miastach sfilmowanych przez australijskiego reżysera. Byli ludem rolniczym, mieszkającym w niewielkich osadach. Rozkwit tzw. klasycznej cywilizacji Majów, którą ukazał Gibson miał miejsce w latach ok. 300 900, a więc kilkaset lat przed przybyciem do Nowego Świata Europejczyków. Jej powolny upadek nie był skutkiem ogołocenia terenów Ameryki Środkowej z drzew, lecz prawdopodobnie wynikiem wynikiem długotrwałej suszy połączonej z przeludnieniem tego regionu. Ale kto by dbał o takie detale?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj