Dziennik Gazeta Prawana logo

Franciszek Starowieyski miał groźny krwotok

12 października 2007, 16:27
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Najwybitniejszy żyjący polski malarz i plakacista Franciszek Starowieyski (77 l.) trafił do jednego z warszawskich szpitali kardiologicznych - donosi "Fakt". "Jednym krokiem byłem po tamtej stronie" - przyznaje wybitny twórca.

"Zaczęło się w niedzielę z samego rana. Nie mogłem zatamować krwi, która zaczęła płynąć mi z nosa" - mówi Starowieyski w rozmowie z "Faktem". Wielki artysta leży w trzyosobowej sali. Jest blady i osłabiony. Chodzenie sprawia mu wielką trudność. Ma też problemy ze wzrokiem. Mówi, że w wyniku krwotoku stracił bardzo dużo krwi.

"Krew płynęła mi z nosa przez cały dzień. Z niewielkimi przerwami. Dopiero wieczorem zatamował ją lekarz" - opowiada malarz.

Lekarze nie wiedzą, czym spowodowany był krwotok artysty. Wciąż trwają badania.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj