Dziennik Gazeta Prawana logo

Gwiazdor serialu "M jak Miłość" nie żyje

13 października 2007, 14:34
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Miliony polskich widzów znały go przede wszystkim z telewizyjnego serialu "M jak Miłość". Mariusz Sabiniewicz, odtwórca roli Norberta, od dawna zmagał się z ciężką chorobą. Zmarł w czwartek, w wieku 44 lat.

"To się stało tak szybko… jeszcze kilka tygodni temu był z nami na planie" - mówi o śmierci Sabiniewicza wstrząśnięta Teresa Lipowska, serialowa Barbara Mostowiak z "M jak miłość". - "Mariusz zaczął chorować w tym samym czasie, kiedy mój mąż, obu odwiedzałam w szpitalu. Potem, kiedy mój mąż odszedł, to miałam nadzieję, że Mariuszowi uda się pokonać raka, przecież był młody… Cieszyliśmy się, kiedy wrócił do pracy. Był po autoprzeszczepie, czuł się znakomicie, rozpierała go energia. Coś złego zaczęło się dziać trzy tygodnie temu. Wczoraj jeszcze Dominika (Ostałowska, serialowa żona Sabiniewicza - przyp. red.) mówiła, że rozmawiała z żoną Mariusza. Było z nim źle, ale nikt nie myślał, że tak źle. To ogromna strata, był wspaniałym człowiekiem, miał tyle planów…"

Aktor zmarł w poznańskim szpitalu. "Ostatnie dni był na intensywnej terapii, nie pracowały mu nerki i był dializowany, od kilku dni był w stanie krytycznym" - mówi Michał Grudziński, kolega Sabiniewicza z Teatru Narodowego w Poznaniu.

"Do końca trzeba walczyć. Przynajmniej się starać. Jest takie określenie: odejść godnie. Nie bardzo wiedziałem, o co chodzi. Wydaje mi się, że zaczynam rozumieć to pojęcie. Rozkleić się, rozmazać jest najłatwiej" - mówił jesienią zeszłego roku o zmaganiu ze swoją chorobą w wywiadzie dla "Gali".

Walczył do końca, ale przegrał. "Wierzyliśmy, że mu się uda" - mówi Ilona Łepkowska, główna scenarzystka "M jak miłość". - "Przeżyliśmy dwa nawroty jego choroby, ale mieliśmy, tak jak on, nadzieję, że śmierć można odegnać".

Mimo zmagań z cierpieniem wciąż miał apetyt na życie: "Teraz każda chwila jest szczęściem" - mówił Sabiniewicz. Te słowa padły, gdy miał za sobą - jak się wtedy wydawało - wygraną walkę z rakiem.

Choroba wróciła po czterech latach milczenia, tuż przed samymi świętami Bożego Narodzenia 2005 roku. Sabiniewicz zniknął z "M jak miłość", kilka miesięcy przeleżał w szpitalu - przeszedł chemię, stracił włosy. Ale aktor znów stanął na nogi i po prawie roku wrócił na plan "M jak miłość".

Jednak nowotwór nie dał za wygraną. Mariusz Sabiniewicz zmarł w poznańskim szpitalu. Miał 44 lata - zostawił żonę Ilonę i dwoje dzieci: 18-letnią córkę Darię i 16-letniego syna Tomka.

Chociaż na ekranie zadebiutował w 1988 roku, w serialu "Pogranicze w ogniu", zasłynął rolą Norberta Wojciechowskiego w "M jak miłość". Wcześniej występował także w "Bożej Podszewce". Pojawił się również w serialu "Kryminalni", gdzie zagrał policyjnego negocjatora.

Przez całe życie był mocno związany z Poznaniem. Tam się urodził, tam też wrócił po studiach aktorskich w Łodzi. Został aktorem poznańskiego Teatru Nowego. Tam można było go ostatnio zobaczyć w "Kolacji na cztery ręce" i "Namiętności" Petera Nicolsa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj