Dziennik Gazeta Prawana logo

Powierza: Jestem mądrzejsza od Czesi

5 kwietnia 2008, 02:31
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Najpierw zostałam aktorką, a dopiero potem filozofem. Teraz gram Czesię, która wykształceniem pochwalić się nie może. Więc ludzie bardzo się dziwią, gdy słyszą, że skończyłam jakąkolwiek szkołę. Najpierw starałam się z tym walczyć, ale potem pomyślałam, że nie warto - mówi w rozmowie z DZIENNIKIEM Anna Powierza, aktorka i modelka, która od kilku już lat gra w serialu "Klan".


: Oczywiście, że nie. Dziesięciu czołowych amerykańskich pisarzy postanowiło napisać wspólnie superksiążkę, a potem wybrać - prawdopodobnie drogą losowania - nikomu nieznaną Anię Powierzę i sprezentować jej to arcydzieło.


Oczywiście wszystko, bo to jest przecież ich książka (śmiech). A tak naprawdę, to od dawna planowałam napisanie powieści i w końcu dopięłam swego.


Z tego, co wiem, całkiem dobrze.


Oczywiście, bo ta powieść to moje dziecko. Ale może kiedyś jeszcze napiszę książkę, która wzbudzi zachwyt recenzentów.


Najważniejszy jest czytelnik i to, czy moja książka pójdzie do ludzi. Poza tym postaram się przemyśleć sprawę i kolejną książkę napisać lepiej. Może się oczywiście okazać, że będę tragiczną pisarką. Ale dopóki nie przeczytam miliona krytycznych recenzji, dopóty nie pozostaje mi nic innego, jak wierzyć w siebie i pisać dalej.


To nieprawda, nie było żadnej awantury.


Naprawdę tak się mówi?


Jestem w szoku. Nie jestem aniołem i czasem się kłócę, ale z pewnością nie jestem awanturnicą.


A skąd się wzięły historie, że gram w filmie porno? Kiedyś przeczytałam coś takiego o sobie.


Nie. Grałam wtedy w fabule, w której moja bohaterka występowała w filmach pornograficznych. Na początku, gdy czytałam takie bzdury, było mi przykro. Teraz już się tylko śmieję. Bo co mogę zrobić? Dyskutować, stać pod kioskiem i tłumaczyć każdej osobie, że ktoś napisał o mnie coś, co jest bzdurą? To bez sensu. Trzeba wzruszyć ramionami i żyć dalej.


Nie wiem, bo ja z prasą w taki sposób nie współpracuję. Mało tego, nie znam aktorów, którzy by tak robili. Ale od czasu do czasu w naszym środowisku słyszy się taką plotkę, więc postanowiłam ją wykorzystać w powieści.


To znaczy chodzić po czerwonym dywanie, żyć w blasku fleszy i cieszyć się zainteresowaniem mediów.


To jakieś podchwytliwe pytanie. Wystarczy przejrzeć pierwsze z brzegu gazety – tam jest mnóstwo sławnych osób.


Na pewno jestem popularna. Telenowela, w której teraz gram, jest oglądana przez olbrzymią liczbę Polaków. Ludzie wiedzą, kim jestem i co robię: czytają o moim życiu w prasie, oglądają życie mojej bohaterki w telewizji i w ten sposób jestem sławna.

-
Zawód aktora zmusza do tego, by ciągle robić coś nowego, mierzyć się z coraz to inną rolą. Więc gdy dostałam propozycję z cyrku, chętnie z niej skorzystałam, to było wyzwanie.


Jak jestem pięknie ubrana, wymalowana i uczesana, to czuję się cudownie, gdy wszyscy na mnie patrzą i podziwiają. Natomiast gdy idę bez makijażu, to mam ochotę schować się w mysią dziurę. A fenomen sławy na łamach gazet jest dla mnie trochę przerażający. Z natury jestem introwertykiem i do tej pory nie umiem się odnaleźć jako osoba, której słowa dziennikarze zapisują.


Jestem introwertyczką, ale nie lubię kłamać. Na pytanie, czy zrobiłam operację nosa, nie potrafiłabym odpowiedzieć, że nie. Nie przeszłoby mi to przez gardło. Więc odpowiedziałam szczerze, że zrobiłam sobie operację nosa. A potem gdzieś wyczytałam, że wcale nie zrobiłam nosa, tylko poprawiłam biust. I że podając informację o nosie, chcę ukryć, że zrobiłam sobie biust. To mnie mocno rozbawiło.


Nie zrobiłam.


Dlaczego miałoby boleć?


Na Boga, ja nie jestem ani Jandą, ani Budzisz-Krzyżanowską. Gdybym była wielką aktorką, to może by mnie zabolało. Ale dla większości społeczeństwa jestem Czesią z "Klanu", więc jak mnie może boleć, gdy mówią na mnie aktoreczka? Być może kiedyś przyjdzie ten cudowny moment, że przestaną.


Nie mam. Paradoksalnie kompleks miałam wtedy, gdy grałam dużo ról grzecznych i mądrych dziewczynek. I kiedy zaproponowano mi rolę przaśnej Czesi, słyszałam, że nie podołam. Czesię jednak gram i już nikt nie może powiedzieć, że jestem tylko grzeczną dziewczynką po filozofii na ATK.


Najpierw zostałam aktorką, a dopiero potem filozofem. Teraz gram Czesię, która wykształceniem pochwalić się nie może. Więc ludzie bardzo się dziwią, gdy słyszą, że skończyłam jakąkolwiek szkołę. Najpierw starałam się z tym walczyć, ale potem pomyślałam, że nie warto. Właśnie napisałam książkę i może kiedyś wizerunek Ani Powierzy jako Czesi z "Klanu" uda mi się odwrócić. Jak nie, to dalej będę grała Czesię i będę zadowolona. Ale po zejściu z planu zdejmuję skórę Czesi i jestem Anią Powierzą.


W tej chwili pracuję w cyrku i nie czytam nic. Wracam do domu i padam ze zmęczenia. Przed cyrkiem czytałam Murakamiego, uwielbiam Vonneguta i południowoamerykańskich pisarzy. Bardzo lubię Kunderę. Kocham Dostojewskiego i wracam do niego regularnie. Kocham Joannę Chmielewską i cieszę się, że wystawiła mojej książce pochlebną recenzję.


To było ze trzy miesiące temu, ale za nic sobie nie przypomnę jaki.


Och, chciałabym kiedyś zagrać rolę psychopatki. Moim marzeniem jest też scena, w której pędzi się na koniu przez las albo przez plażę.


Niekoniecznie. Tym bardziej że jeżdżenie na koniu nago jest potwornie niewygodne. Po prostu chciałabym mieć ujęcia z tej jazdy konnej. Marzę, że taka rola mnie nie ominie.


Poszłabym na casting i zagrała najlepiej, jak potrafię. To wszystko. Jeżeli pyta pani, czy będę koleżankę aktorkę rozjeżdżać samochodem, żeby ona nie dostała tej roli, to odpowiedź brzmi: nie. Zresztą to, czy ktoś dostanie rolę, zależy od wielu różnych czynników. Producent ma swoje ulubione typy aktorów, podobnie każda stacja. Trzeba by wymordować pół świata, żeby dostać upragnioną rolę. A potem i tak koniec kariery, bo skończyłabym w zakładzie zamkniętym.


Kiedyś to było moje marzenie, ale okazało się, że nie mam na to czasu. Kiedyś może spróbuję.


Gdybym się bała, nie napisałabym książki. Myślałabym, że skoro jestem Czesią z "Klanu" i aktoreczką, to nie mogę sobie pozwolić na złe recenzje. Nie, akurat krytyki się nie boję.


Nie wiem. Chciałabym być lepsza.


Napisałam trzysta stron na ten temat i nadal nie mam pojęcia. U mnie to był przypadek. Nie marzyłam, by zostać aktorką, na pierwszy casting trafiłam z ulicy. Drugi wygrałam jakimś cudem. Lepiej to pytanie zadać dziennikarzom, bo to przecież oni kreują osoby sławne. Może pani uważa, że jestem sławna? Musi pani tak uważać, skoro przeprowadza ze mną wywiad (śmiech).


Cudownie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj