Dziennik Gazeta Prawana logo

Orgia u Nerona

7 maja 2008, 20:58
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Franciszek Smuglewicz, Vincenzo Brenna, Marco Carloni, Dekoracja sklepienia w sali nr 15, akwarela i gwasz na zarysie akwafortowym, 1776
Franciszek Smuglewicz, Vincenzo Brenna, Marco Carloni, Dekoracja sklepienia w sali nr 15, akwarela i gwasz na zarysie akwafortowym, 1776/Inne
Sienkiewicz nie był pierwszym Polakiem, któremu cesarz - matkobójca pomógł w zrobieniu międzynarodowej kariery. Sto lat wcześniej dekoracje rzymskiego pałacu Nerona utrwalił dla potomności malarz Franciszek Smuglewicz. Choć był święcie przekonany, ze dokumentuje coś zupełnie innego.
fr_145031_31_jpg_82595a_249499.jpg
Franciszek Smuglewicz, Vincenzo Brenna, Marco Carloni, Ariadna na Naksos, akwaforta, 1776
fr_ryspol11751_1_82603a_249519.jpg
Orgia u Nerona w Muzeum Narodowym

Smuglewicz, protegowany króla Stanisława Augusta, spędził nad Tybrem 20 lat. W 1775 roku trafiło mu się zlecenie - marzenie. Handlarz obrazów Ludovico Mirri, który wydębił od papieża przywilej na rozkopanie wzgórza ekskwilińskiego, zamierzał na tym archeologicznym przedsięwzięciu nieźle zarobić. Z myślą o bogatych snobach wydał album z 60 ręcznie kolorowanymi planszami, dokumentującymi dokonane odkrycia. Autorem lub współautorem większości ilustracji był Smuglewicz.

Album zatytułowano "Vestigia delle Terme di Tito", gdyż powszechnie sądzono, że wzgórze skrywa pozostałości łaźni cesarza Tytusa. Tymczasem był to fragment gigantycznego pałacu Nerona. Jeżeli ten prześladowca chrześcijan faktycznie kazał podpalić Rzym, uczynił to, by zrobić miejsce na wymarzony Domus Aureus - Złoty Dom.

fr_ryspol11751_37_jp_82605a_249563.jpg
Franciszek Smuglewicz, Vincenzo Brenna, Marco Carloni, Filozof, akwarela i gwasz na zarysie akwafortowym, 1776

O przepychu cesarskiej rezydencji już w starożytności krążyły legendy. Ósmym cudem świata była sala oktagonalna z obracającą się kopułą, z której na uczestników cesarskich bankietów i orgietek sypały się płatki róż (patrz "Quo vadis"). Neron, stanąwszy w drzwiach świeżo ukończonego, składającego się ze 150 komnat pałacu, powiedział dowcipnie: "Nareszcie zacznę mieszkać jak człowiek". Krótko jednak cieszył się tym luksusem. Po jego samobójczej śmierci Złoty Dom został ograbiony, zdewastowany, a w końcu zasypany ziemią i gruzem. Wyrosły na nim nowe budowle, między innymi wspomniane termy.

fr_ryspol11751_13_jp_82604a_249541.jpg
Franciszek Smuglewicz, Vincenzo Brenna, Marco Carloni, Triumf Bachusa, akwarela i gwasz na zarysie akwafortowym, 1776

Cena albumu (200 cekinów na wolnym rynku, 180 w subskrypcji) była horrendalna. Polski magnat Stanisław Kostka Potocki wydał tyle na swoją półroczną podróż po Europie. Dla mniej majętnych Mirri wydał pomniejszoną, czarno-białą wersję za 9 cekinów. Wznawiano ją z sukcesem jeszcze w XIX wieku. Współcześni archeolodzy twierdzą jednak, że ilustracje Smuglewicza i jego kolegów mają więcej wspólnego z Rafaelem niż ze sztuką z czasów Nerona.

Kolorowany album, będący w posiadaniu warszawskiego Muzeum Narodowego, jest jednym z kilku zachowanych na świecie. Plansze są wystawiane po raz pierwszy od 35 lat, gdy zostały kupione od brytyjskiego antykwariusza. Wystawa, choć niewielka, zapada w pamięć także dzięki temu, że jest częściowo multimedialna. W osobnej salce można obejrzeć komputerową rekonstrukcję Złotego Domu.

W tej polsko-włoskiej zupie pływa tylko jedna mucha. Autorzy wystawy obok dzieł Smuglewicza nieopatrznie umieścili ryciny Piranesiego. Fantazyjne widoki antycznych ruin jego autorstwa do dzisiaj cieszą się wielkim wzięciem u zwiedzających Rzym turystów. A ilustracje naszego klasycysty zalegają w muzealnych magazynach.

, Muzeum Narodowe w Warszawie, czynna do 13 lipca

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj