Nigdy nie zajmowałem się cenzurą. Tę informację przekazuję wszystkim. Stałem, stoję i będę stał na straży wolności wypowiedzi i działań artystów.
To zarzut niesłuszny, który został sformułowany w oparciu o nieprawdziwe informacje.
Prawdziwe są takie, że minister kultury decyduje o przyznaniu bądź nie honorowego patronatu po zakończeniu dzieła, a nie w trakcie jego tworzenia, co dopiero mówić o sytuacji, kiedy produkcja
nie jest nawet rozpoczęta.
Minister kultury nie ma możliwości bezpośredniego dofinansowania produkcji filmowych, to wynika z ustawy o kinematografii. Między innymi po to powołano autonomiczny Polski Instytut Sztuki
Filmowej, by rozdzielał środki. Kiedy w czerwcu producenci zwrócili się do mnie z prośbą o dofinansowanie, "Tajemnice Westerplatte" miały już przyznaną przez PISF
promesę.
Powiem więcej, minister kultury nie może nawet nakazać dyrektorowi instytutu wycofania promesy, tak mówi prawo. Może tylko poprosić go o wyjaśnienie. I to zrobiłem, ponieważ moją troską jest również, by z państwowych pieniędzy nie powstawały dzieła, które wypaczają bądź wręcz zakłamują naszą historię.
Ocena nie należy do mnie - ocena należy do historyków, poproszonych o to przez dyrektor PISF Agnieszkę Odorowicz.
Czytałem. I to wszystko, co w tej kwestii mam do powiedzenia.
Bez komentarza.
Jest pan uparty, ale ja jestem konsekwentny. Bez komentarza.
Z niczego się nie wycofuję. W nazwie stanowiska, które pełnię, jest kultura, ale również dziedzictwo narodowe. Muszę zapewnić artystom swobodę twórczą, ale też dbać, by z publicznych
pieniędzy nie powstawały dzieła podważające polską rację stanu.
Może dlatego, że Polacy i Niemcy byli wtedy po dwóch stronach frontu.
Bez komentarza. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na kontekst historyczny - w przyszłym roku przypada 70. rocznica wybuchu II wojny światowej. To szansa, by przypomnieć całemu światu fakt wcale
nie tak powszechnie oczywisty, że II wojna światowa rozpoczęła się 1 września 1939 roku właśnie na Westerplatte i że to właśnie Polacy jako pierwsi stawili opór hitlerowskiemu
totalitaryzmowi. To również moment, by oddać bohaterom tamtych wydarzeń należną cześć. To zgodne z polską racją stanu.
*Bogdan Zdrojewski jest ministrem kultury i dziedzictwa narodowego