Dziennik Gazeta Prawana logo

Młode wzornictwo świętuje w Cieszynie

6 lutego 2009, 14:03
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Śląski Zamek Sztuki i Przedsiębiorczości świętuje 4. urodziny. Z okazji jubileuszu zorganizowano przegląd polskiego wzornictwa młodej generacji

Styl zakopiański i styl dworkowy. Tak na przełomie XIX i XX wieku wybrnięto z zagwostki, jak wyglądać ma prawdziwie polska architektura. Pytanie nie dotyczyło wyłącznie tego, jak spójnie kształtować przestrzeń; było zagadnieniem związanym z tożsamością, identyfikacją, wspólnym dziedzictwem. Sto lat później podobne rozterki przeżywają teoretycy designu i designerzy. W Polsce pokolenie przedwojennych rzemieślników i projektantów przestało tworzyć w latach 70. Wtedy powstały doskonałe projekty Anny Śledziewskiej tkaniny żakardowe: Polna, Sylwia, Powoje i sztućce dla LOT-u Zdzisława Wróblewskiego. Potem przyszła dziura, którą wypełniła skandynawska tania produkcja, neoludwiki i chińska masówka. Nowa generacja designerów dopiero zaczyna zwierać szyki. Polski design po zakrętach historycznych wreszcie nabiera jakiegoś kształtu. Bardzo powoli, ale mam nadzieję, że będzie się to działo coraz szybciej. Jego cechy charakterystyczne biorą się z tego, że przez bardzo wiele lat nie było tutaj różnorakich możliwości mówi Tomek Rygalik, łódzki designer, wykładający na London College of Art i w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

Młodzi projektanci to roczniki lat 80. studenci wydziałów architektury, którzy pamiętają o tradycji lat 60. i 70., ale też otwarcie inspirują się nowymi trendami. Designerzy, którzy sięgają po spuściznę PRL-u, dekonstruując modułowe meble na wysoki połysk (np. podczas ogólnopolskich warsztatów Meblościanka 200) i nie boją się projektów awangardowych, celowo mało rynkowych (takich jak zegary cięte z metra warszawskiej grupy projektowej Gogo). Proponują przedmioty mocno site-specific, w sam raz do polskich mieszkań świecący stołek, drabinę-wieszak, torbę-siedzisko. Wraz z nową generacją designerów zmieniają się instytucje, postają nowe platformy kontaktu projektanci-przedsiębiorcy i nowe pomysły na promowanie wzornictwa. Na takie inicjatywy decydują się nie wielkie ośrodki miejskie, ale gminy nastawione na innowacje. I widzą w designie siłę.

W październiku 2008 z pompą odbyła się druga edycja festiwalu Łódź Design międzynarodowego przeglądu młodych projektantów, prezentującego dokonania z zakresu architektury wnętrz, mody, projektowania przemysłowego, identyfikacji graficznej firm. Organizatorzy postawili też sobie za zadanie konfrontacje światowych trendów z polskim wzornictwem. Łódź Design to ledwie weekend, na co dzień funkcjonuje tak Śląski Zamek Sztuki i Przedsiębiorczości. Na zamkowym wzgórzu w Cieszynie zorganizowano wystawy Design pomag, Śląska Rzecz, przegląd projektów młodych szwajcarskich designerów i głośną wystawę Meblościanka kontratakuj efekt warsztatów o wspólnym estetycznym dziedzictwie PRL-u. Superprężna cieszyńska instytucja promująca design obchodzi właśnie 4. urodziny. Jako podsumowanie swojej dotychczasowej działalności pokazuje wystawę małą i kameralną. To nie ekspozycja projektów któregoś ze stardesignerów, ale przegląd prac powstających w warszawskiej pracowni PG13 na warszawskiej ASP, której szefuje właśnie Regalik. W rzeczy samej to efekt materiałowych i koncepcyjnych poszukiwań najmłodszej generacji designerów. Uzupełnia ją pokaz najlepszych projektów dyplomowych warszawskich uczelni artystycznych, typowanych i promowanych przez pismo 2+3D.

W rzeczy samej zaaranżowano tak, że nie sposób uchronić się przez desantem designu. Ekspozycja składa się z dwóch części w zamkowej kawiarni pokazano gotowe modele przedmiotów, udramatyzowane niczym teatralne eksponaty, rozpięte na sznurkach i porozkładane wśród knajpianych sprzętów. Kolorowa torba wisi na żyłce, jednym gestem można rozłożyć ją, tworząc matę do siedzenia i zabawy z dziećmi. Obok znalazł się inny projekt z cyklu 2 w 1 świecący stołek-lampa i siedzisko w jednym. W kawiarnianej części pokazano również projekt drabiny suszarki do prania, autorstwa Aleksandry Szymańskiej. W tych przedmiotach widać powrót do wielofunkcyjnego myślenia lat 70. łóżka chowanego w meblościance albo barku, który po otwarciu zmienia się w stolik. Pokazane w tej części wystawy eksponaty to nie renderingi i plansze, którymi tak chętnie posługuje się polskie wzornictwo, ale prawdziwe modele, przedmioty, których można dotknąć i wypróbować. Tak jak mydelniczka Pauliny Lis, składająca się z ramek, na których rozpięto kolorową, fioletową membranę. W pozycji wyjściowej jest idealnie płaska. Jeśli wsadzimy do niej kostkę wydła, membrana wybrzusza się. Mydląca się kostka zabiera coraz mniej miejsca. Prościej, lepiej, wygodniej. To przykład naprawdę dobrego designu projekt Lis nie jest tylko estetycznym gadżetem, ale i ułatwia życie.

Druga część wystawy zaaranżowana została w głównym zamkowym hallu. To już przykład bardziej zachowawczego podejścia do projektowania modele i plansze renderingów skonfrontowane zostały z prototypami. Śledzimy, jak dwuwymiarowy model przekłada się na przedmiot. Oglądamy projekty talerzy z wypustkami, po których można toczyć jedzenie i gotową zastawę, rysunki efektownych metalowych tarek i gotowe przedmioty. W tej części pokazu show innym designerom kradnie Aleksandra Mirecka i jej projekt meblowych protez przyczepianych do mebli elementów, dzięki którym prosty stołek można zmienić w bujany fotel, a zwykłe kuchenne krzesło w biurowe siedzisko na kółkach. Wygląda świetnie i nieco nawiązuje do znanego projektu francuskiej grupy 5.5 designers, reanimującej stare meble za pomocą plastikowych implantów. Bliższy kontakt z projektem wykazuje wprawdzie, że protezy to raczej ciągle koncepcja, a jeszcze nie dobry projekt kółka Mireckiej po prostu nie działają.

Szef pracowni i mentor młodego pokolenia designerów Tomasz Rygalik podsumowuje: W Polsce jesteśmy odseparowani od procesu tworzenia rzeczy, jakich używamy, dlatego nie rozumiemy ich i jesteśmy skonfundowani podczas zakupu. Jesteśmy niewyedukowani, nie mamy analitycznego podejścia do kultury materialnej. Nie jesteśmy w stanie odróżnić dobrego produktu od złego mówi. I chociaż kółka projektów młodego pokolenia nie toczą się jeszcze gładko, Rygalikowi i PG13 trzeba przyznać jedno to kawał świetnej, oświatowej roboty. Pokolenie młodych designerów to już fakt. Teraz trzeba jeszcze poczekać, aż urośnie w siłę.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj