a także:
Jako rodacy Ryszarda Kapuścińskiego wiemy, że dobry reportaż może mieć siłę rażenia większą od prozy. Tak bywa choćby w przypadku wybitnego włoskiego dziennikarza Tiziana Terzaniego,
którego twórczość po kawałku poznajemy – „W Azji” to wybór jego tekstów prasowych z blisko 40 lat kariery, opatrzonych odautorskim komentarzem: kronika życia, a
jednocześnie burzliwa, pełna kontrastów historia ostatniego półwiecza na największym z kontynentów, od Indii poczynając, na Japonii kończąc. Dynamikę zmian współczesności widać też w
„McMafii” Mishy Glenny'ego – brytyjski reporter daje w tej książce zdumiewającą panoramę światowego systemu zorganizowanej przestępczości, ubocznego produktu
globalizacji. Handel bronią i ludźmi, pranie pieniędzy, narkotyki, korupcja – a to wszystko w skali, która przerasta często naszą wyobraźnię. A jak ta dynamika wygląda u nas, w
Polsce? Włodzimierz Nowak wybrał się na daleką prowincję, porzuconą na marginesie transformacji ustrojowej – efektem jego doskonałe, niejednoznaczne reportaże zamieszczone w zbiorze
„Serce narodu koło przystanku”, opowieści o ludziach wykluczonych z głównego nurtu przemian.
a także:
Czym skorupka za młodu... Dlatego powinniśmy naszym pociechom sprawiać książkowe prezenty. Szczególnie, że w kategorii ambitnej literatury dla młodego czytelnika dzieje się ciągle wiele. Na
pierwszy ogień idzie szwedzki mistrz kryminału Henning Mankell. ĻChłopiec, który spał pod pierzyną ze śniegu” to liryczna i pełna humoru opowieść o niezwykłym 13-latku żyjącym
w miasteczku na północy Szwecji. Jeśli dodamy do tego dziwną przypadłość zwaną miłością i marzenia o podboju świata z gitarą w ręku, możemy się spodziewać, że ta książka stanie
się obiektem pożądania każdego szanującego się młodego czytelnika. Prezent młodym książkożercom zrobił też Jacek Dukaj. „Wroniec” to wyjątkowe, bo dziecięcym okiem
uchwycone spojrzenie na zimową, złowieszczą rzeczywistość stanu wojennego. Pięknie ilustrowana, niezwykła, mroczna opowieść. A Ian McEwan i „Marzyciel”? Wbrew pozorom
status wybitnego, poważnego pisarza wcale nieczęsto przekłada się na świetną prozę dla dzieci. A tu – proszę bardzo. Bój z armią lalek, wizja świata z kociej perspektywy, uroczy
i pełen melancholii obraz dzieciństwa, które rządzi się prawami wyobrażni. Koniecznie.
a także:
Historia skandynawskiego kryminału zaczyna się w zasadzie od małżeństwa dwojga ludzi o trudnych nazwiskach: Maj Sjöwall i Pera Wahlöö. To ich słynna na przełomie lat 60. i 70. seria o
komisarzu Martinie Becku i jego żmudnych dochodzeniach otworzyła nową, społecznie zaangażowaną epokę w dziejach powieści policyjnej. Tak się szczęśliwie składa, że te książki są u nas
obecnie wznawiane. Niedawno ukazała się trzecia część cyklu, „Mężczyzna na balkonie”.
Na Szwecję można spojrzeć jednak od całkiem innej, współczesnej strony: niepokojący pejzaż Sztokholmu z perspektywy imigranckich przedmieść, dilerskich met, mafijnych spelunek i siłowni zapewni wam ostra, brutalna (i świetna) „Zimna stal”Jensa Lapidusa. Jeśli zaś będziecie mieli dość Szwecji, to zapraszamy na Islandię – ponurą scenerię powieści „W bagnie” Arnaldura Indridasona. W tej książce Islandczycy zmagają się nie tylko z pogodą i konfliktami rodzinnymi, lecz także z własną spuścizną genetyczną, zaś Indridason rozgrywa akcję swojej powieści wprawdzie bez sentymentów, ale za to z porcją smoliście czarnego humoru.
a także:
Amatorzy wędrówek na ciemną stronę mocy też muszą znaleźć pod choinką coś dla siebie – książek penetrujących wyparte zakamarki człowieczeństwa było w tym roku trochę.
Wybraliśmy trzy, które robią to chyba w najdoskonalszy sposób. „Auschwitz” argentyńskiego pisarza Gustavo Nielsena przeszło w Polsce bez echa – a szkoda. Już sam
tytuł, jak na skandalizującą powieść przystało, jest prowokacyjny. Ale to nie opowieść o obozach zagłady, a intrygujące, oryginalne spojrzenie na istotę wszelkiego totalitaryzmu. Nielsen
miesza gatunki wprawną ręką, a wielostronicowy (chwilami zabawny!) opis tortur to mistrzostwo świata. Kolejny atak okrucieństwa pochodzi z Japonii. Ryu Murakami, enfant terrible japońskiej
literatury, raczy nas surrealistyczną opowieścią o szaleństwie świata. „Dzieci ze schowka” to obłędny taniec, któremu nie kaźdy sprosta. I wreszcie wielki bard mrocznej
ballady, Nick Cave, który "Śmiercią Bunny'ego Munro" przypomina, że jego talent literacki dorównuje muzycznemu. Brutalna, pełna czarnego humoru historia seksualnego frustrata
to gratka dla amatorów literackich dewiacji. Drżyjcie, ale czytajcie.
a także:
Na literaturę w wykonaniu naszych rodzimych można oczywiście narzekać – choćby po to, by nie osiedli na laurach. Jednak w tym roku pojawiło się co najmniej parę książek, które
zdecydowanie zasługują na uwagę. W pierwszym rzędzie mam na myśli „Taksim” Andrzeja Stasiuka, jego pierwszą prozę narracyjną od dekady: to piękna historia o męskim wieku
średnim, o trudnej przyjaźni, a przede wszystkim o zbliżającym się gospodarczym i kulturowym końcu świata środkowoeuropejskiej prowincji, która była tłem niemal całej twórczości autora
„Dukli”. Z kolei Zbigniew Kruszyński, również po paru latach milczenia, dał o sobie znać znakomitym „Ostatnim raportem” – bardzo nietypową
powieścią rozliczeniową. Jej bohater, wieloletni tajny współpracownik SB, rozgrywa tu alternatywną wersję życiorysu samego pisarza. Wreszcie – dostaliśmy zaskakujący, wysmakowany
debiut prozatorski Piotra Pazińskiego: jego „Pensjonat”, rzecz utrzymana w schulzowskim duchu, to dzieje podróźy po własnej pamięci, która jest jednocześnie wspomnieniem o
ostatnim pokoleniu przedwojennych polskich Żydów. To świetna, nostalgiczna książka.
a także:
Eustachego Rylskiego znaliśmy dotąd jako świetnego pisarza, który odzywa się rzadko i z premedytacją unika komentowania własnego życiorysu. A tu niespodzianka: autor
„Warunku” wydaje zbiór esejów o literaturze, a właściwie – o sobie jako czytelniku. (Nieskromnie dodamy, że pierwszy z tych esejów powstał na zamówienie
„Kultury”). Fascynująca to lektura, i gorzka zarazem, bo Rylski jest facetem bez złudzeń: „Po śniadaniu” staje się w gruncie rzeczy opowieścią nie o
samych książkach, lecz o nieuchronnym końcu każdego uczucia. W ton podsumowań uderza też Milan Kundera – „Spotkanie” jest zbiorem krótkich esejów o artystach
niepokornych, trudnych, niezrozumianych, niepasujących do swoich epok: wydaje się, że w tych świetnych tekstach możemy bez trudu doszukać się autoportretu samego pisarza. Na koniec przygody z
eseistyką zmieniamy scenerię: szwedzki dziennikarz Sven Lindqvist w książce „Wytępić całe to bydło” proponuje nam bolesną konfrontację ze spuścizną kolonializmu: te
pierwszorzędne teksty o okrutnym podboju Afryki przez Europejczyków są w istocie przypomnieniem, że Holocaust miał swoich zasłużonych prekursorów.
a także:
Życiorysy osób publicznych zawsze wzbudzały zainteresowanie, przewyższające niekiedy ich dzieło. Nic dziwnego – w końcu związki biografii i pracy twórczej są tajemnicze i
podniecające. Na przykład: w jaki sposób przemiły, jasnowłosy cherubinek mógł cynicznie wykorzystywać ludzi w imię swoich przyszłych, wybitnych dzieł? Odpowiedzi próbuje udzielić Gerald
Clarke w świetnej biografii Trumana Capotego. Nie ma to, nawiasem mówiąc, jak rzecz napisana na kontrze, z niechęci do osoby portretowanej, co udowadnia Denis Demonpion, który pod lupę bierze
największego literackiego skandalistę ostatnich lat, Michela Houellebecqa. Paradoksalnie, jego pełna złośliwości książka sprawdza się znacznie lepiej niż szereg dzieł pisanych na kolanach.
Wreszcie coś z polskiego podwórka – autobiografia słynnej kuratorki, znawczyni sztuki współczesnej Andy Rottenberg. Trudno komuś życzyć takiego życiorysu, ale książka Rottenberg
po raz kolejny udowadnia znaną prawdę, że dramat i tragedia sprawdzają się w literaturze najlepiej.
a także:
Sztuką jest na początku XXI wieku tchnąć coś nowego w utarte konwencje literackie – rzecz w tym, że po epoce postmodernizmu trzeba to dodatkowo zrobić… niekonwencjonalnie, bo
przecież podobno wszystko już było. Amerykanin Michael Chabon – dla przykładu – napisał powieść kryminalną, od pomysłowości której kręcimy głową z niedowierzaniem. W
błyskotliwym „Związku Żydowskich Policjantów” chandlerowska ironia łączy się z przypowieścią o losie narodu wybranego, który – po klęsce w Palestynie
– zamieszkuje po wojnie wynajętą od USA wyspę na Alasce. Jednak Żydzi nie porzucają swoich marzeń o Ziemi Obiecanej… Dla odmiany niemiecka pisarka Juli Zeh w „Ciemnej
materii” posługuje się schematami kryminału, by opowiedzieć o sporze dwóch fizyków o naturę czasu i przestrzeni. Czy możliwe są alternatywne światy i czy zbrodnia popełniona w
jednym z nich, ma swój ciężar również w drugim? Katalończyk Albert Sánchez Piñol wziął natomiast na warsztat śmieciowe pisarstwo przygodowe czasów kolonialnych: kapitalna
„Pandora w Kongu” to wielowarstwowy, brawurowy pastisz przeradzający się z czasem w antropologiczną refleksję o naturze ludzkiej oraz istocie samej literatury.
a także:
Najwybitniejsi pisarze i intelektualiści mówią ostatnio mało i niechętnie. Tym większa to przyjemność dla literackich koneserów, gdy ukazują się choćby okruchy ze stołów mistrzów.
Tadeusz Konwicki zastrzegł, że pisać już nie będzie, bowiem dziś pisze każdy, jednak w tym roku otrzymaliśmy zbiór różnych jego tekstów z lat 1946 - 2008. Wspomnienia, opowiadania,
reportaże, scenariusze i inne formy literackie to doskonałe podsumowanie 60 lat jego pracy twórczej. Kolejny prezent otrzymujemy od innego tuza polskiej literatury – Sławomira Mrożka.
Trwająca ponad dekadę korespondencja z założycielem miesięcznika „Dialog” Adamem Tarnem uderza goryczą i dojrzałym smutkiem emigracji: pozycja obowiązkowa dla znawców
twórczości autora „Tanga”. Wreszcie dostaliśmy w tym roku ostatnią filozoficzną lekcję Leszka Kołakowskiego. W zbiorze „Czy Pan Bóg jest szczęśliwy i inne
pytania” Kołakowski z wlaściwym sobie dystansem i humorem bada zawikłane sprawy tego świata – a nawet zaświatów.
a także:
Dzieło największych twórców pióra często poznajemy od końca, począwszy od późnych, często najwybitniejszych dzieł, aż po te z wcześniejszego okresu twórczości, w których widać
niczym na dłoni, jak hartował się pisarz. Dzięki pilności tłumaczy już od paru lat jesteśmy regularnie zaopatrywani w dzieła noblistki Doris Lessing. Teraz ukazało się jej opus magnum,
pochodzący sprzed półwiecza 800-stronicowy „Złoty notes”. Podsumowująca różnorodne ludzkie doświadczenie – polityczne, obyczajowe, miłosne, artystyczne
– powieść nieprzypadkowo zdobyła status biblii feminizmu. Koniecznie. Możemy również odkrywać inną pionierkę literatury będącej wyrazem kobiecych doświadczeń. „Pokój
Jakuba” to trzecia książka Virginii Woolf, ta, w której wybitna prozaiczka rozpoczęła swoje słynne narracyjne eksperymenty. Warto było czekać tak długo. Wreszcie dotarł też do
Polski debiut J.M. Coetzeego. „Ciemny kraj” zapowiada wszystkie wielkie tematy twórczości pisarza. Nie wypada, by na półce szanującego się czytelnika zabrakło miejsca dla
tej ponurej, pesymistycznej wizji władzy i przemocy.