Powstanie styczniowe zbliża się do kresu. Resztki partyzantów ukrywają się w lasach, z których prowadzą podjazdową walkę z żołnierzami carskiej armii. Prędzej czy później wszyscy buntownicy zostaną jednak schwytani. Rosyjskim wojskowym nie daje za to spa inny wróg - tajemniczy osobnik, który rozszarpuje sołdatów na strzępy. Jego działania nie mogą zmienić przebiegu wojny, ale osłabiają i tak niskie morale żołnierzy. Do rozwikłania zagadki zostaje skierowany Julian Basowski. Polski szlachcic, a zarazem oficer carskiej armii marzący o awansie i przeprowadzce do Petersburga. Nieraz już rozwiązywał trudne kryminalne sprawy. Ale teraz czeka go coś specjalnego...

Reklama

Dla Świerczka, oprócz odkrycia, kim lub czym okaże się tajemnicza bestia, równie ważne jest pytanie o tożsamość Basowskiego. Skd syn powstańca listopadowego wziął się w carskiej armii walczącej z kolejnym narodowym zrywem? Dlaczego walczy przy boku najgorszych kanalii? Tym samym powieść staje się czymś więcej niż tylko horrorem. To też, w pewnym sensie - jakkolwiek by to w kontekście książki o krwiożerczej bestii nie brzmiało - opowieść o polskim losie. Próba debaty o naszym narodowym charakterze, idealizmie i patriotyzmie. Autor nie popada przy tym w banał. Nie udziela prostych odpowiedzi, woli zadawać trudne pytania. Czy to konformizm, może racjonalne myślenie lub chęć zrobienia kariery skłaniają Polaków do walki przeciw własnemu narodowi?

Świerczek nie zapomina przy tym o właściwej akcji, nie pozwala, by napięcie uleciało chociaż na moment. Podsuwa nam szereg wiarygodnych śladów, którymi podążamy wraz z Basowskim. Mimo że mamy do czynienia z horrorem, autor nie serwuje nam co i rusz krwawych opisów. Skupia się na ich wiarygodności, chce, żeby pojedyncze zdanie było w stanie wywołać ciarki na plecach. I wywołuje. Bestia nadchodzi, morduje coraz bliższych Basowskiemu ludzi. Powstańcy też nie stoją z założonymi rękami, dotkliwie komplikując prowadzenie śledztwa. Tropy prowadzą przez szlacheckie dworki, lasy, cmentarze, a ostatecznie nawet - prowadzą do świata poezji.

Świerczek unika natomiast nadmiaru nadprzyrodzonych zjawisk. Najważniejsza wydaje się być dla niego logika. Niczego nie łączy na siłę, nie pozwala też na przypadkowe odkrycia prowadzące do rozwiązania zagadki. Ono zaś, przy całym zaskoczeniu, jakie wywołuje, jest również proste. Trudno pozbyć się przekonania, że autor nas inteligentnie zwiódł, że powinniśmy przed Basowskim dotrzeć do tajemnicy.

"Bestia" to przykład książki, jakich w Polsce mało. Wiarygodnej powieści popularnej, która pozostawi w naszych umysłach coś więcej niż tylko wspomnienie miłej i bezrefleksyjnej rozrywki.



"Bestia"
Marek Świerczek, Otwarte 2007