Przyszedł na świat w dniu pogrzebu marszałka Piłsudskiego. Zamiłowanie do mody przejął w genach po mamie, utalentowanej modystce, która lubiła stroić swojego Jureczka na małego dandysa. W wychowaniu chłopca pomagała opiekunka, zwana także "ciocia Aga". Sielskie życie rodziny przerwała II wojna światowa. Ojciec, Florian Antkowiak został wywieziony do jednego z obozów koncentracyjnych. Mama Zofia, wraz z opiekunką i małym Jureczkiem błąkała się po rodzinie, aż w końcu wylądowali w okupowanej Warszawie, gdzie pani Antkowiakowa próbowała swoich sił w kilku biznesach. Prowadziła między innymi własną kawiarnie, sklep z kapeluszami i sklep spożywczy. Wszystkie działalności niestety splajtowały, ale przed wywózką na roboty do Niemiec, uchronił ją skończony kurs kapelusznictwa.
Jako mały chłopiec, Jerzy Antkowiak nieświadomie pełnił funkcję kuriera na podmiejskich trasach kolejowych wokół Warszawy. By bardziej przypominał niemieckiego chłopa, matka tleniła mu włosy i ubierała w starannie wykrochmalone koszule i wyczyszczone buciki.
Po powstaniu warszawskim, Zofia Antkowiak została wywieziona wraz z innymi ocalałymi pociągiem wgłąb Rzeszy. Trafiła do miasteczka Wendorf, gdzie dzięki kwalifikacjom, przydzieloną ją do pomocy w salonie modystek. Z Niemiec mama Jerzego nigdy nie wróciła już do Polski. Wraz z poznanym tam przyjacielem, wyjechała do Kanady, gdzie dożyła starości. Do końca zachowała kontakt z synem, oparty głównie na wymianie listów. Ojciec przeżył obóz koncentracyjny i po wojnie wrócił do domu i syna. Zakochany w Zofii próbował dołączyć do niej do Kanady, niestety wyjazd z dzieckiem był niemożliwy. Wkrótce Florian Antkowiak związał się z opiekunką "ciocią Agą".
Po skończeniu liceum w Wolsztynie, Jerzy Antkowiak rozpoczął studia w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu, gdzie studiował kierunek ceramika.
Na studenckim obozie Jerzy poznał swoją żonę, Danutę Piąty, zwaną później "Panią Daną". Pobrali się w 1957 roku i są małżeństwem do dziś. Antkowiak, już w młodości, kiedy jeszcze nie zajmował się modą, przygotowywał dla swojej ukochanej kompletne stylizacje. W wysyłanych do niej listach, rysował stroje wraz z dodatkami, jakie jego ukochana powinna nosić.
Przygoda z modą
Pierwsze zetknięcie Jerzego Antkowiaka z modą było przypadkowe. Odwiedzając wystawę Instytutu Wzornictwa Przemysłowego, zorganizowaną w Pałacu Kultury i Nauki, niespodziewanie jego uwagę przykuło inne wydarzenie:
Ambitny i uzdolniony plastycznie młodzieniec, w jedną noc narysował projekty kilku ubrań. Początkowo szefowa Mody Polskiej odesłała go z kwitkiem, ale Antkowiak się nie poddawał. Dzięki swemu uporowi, został pracownikiem tej firmy, ostatecznie przekonując do siebie Jadwigę Grabowską plakatem promującym pokaz mody. Tak więc został "plastusiem", szkicującym na papierze wszystko to, co wymyśliła szefowa. Przy okazji bacznie chłonął otaczający go świat i uczył się fachu od najlepszych pracowników Mody Polskiej. Ku jego rozczarowaniu, pierwszym samodzielnym zadaniem, jakie powierzyła mu "Grabolka", było zaprojektowanie serwisu do kawy. Zadowolona szefowa, z czasem zaczęła zlecać swojemu "plastusiowi" coraz więcej ubrań do wymyślenia. Pierwsze ważne suknie w jego karierze, to te zaprojektowane dla artystek: Joanny Rawik i Igi Cembrzyńskiej. Z czasem, w zespole Mody Polskiej, wyrobił sobie renomę interpretatora paryskich trendów.
W książce Jerzy Antkowiak opisuje, jak Moda Polska radziła sobie z szarzyzną czasów PRL. Zespół projektantów wielokrotnie podróżował za granice, głównie do Paryża, skąd przywoził inspiracje ze światowych wybiegów. Wyjazdów do stolicy Francji było tak dużo, że Jerzym Antkowiakiem zainteresowały się Służby Bezpieczeństwa. Na szczęście nie dopatrzyły się w działalności projektanta niczego, co mogłoby wskazywać na to, że szpieguje na rzecz zachodnich mocarstw.
Jadwiga Grabowska została wysłana na emeryturę przez urzędników w 1968 roku. Po niej nastały czasy Haliny Kłobukowskiej, w której Jerzy Antkowiak nie dostrzegał artystycznej duszy:
Po odejściu w 1979 roku na emeryturę Haliny Kłobukowskiej, Jerzy Antkowiak został zastępcą dyrektora. Po zmianie ustroju, zaczął następować powolny upadek Mody Polskiej. Ostatecznie zamknięcie firmy nastąpiło w 1998 roku. Logo Mody Polskiej, sławna czarna jaskółka, jest do dziś chronionym znakiem towarowym, który figuruje w rejestrze Urzędu Patentowego Rzeczpospolitej Polskiej. Jego ochronę zgłosiła 1 kwietnia 1989 roku firma Moda Polska, spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z Białegostoku.
Moda w PRL
W książce znajduje się wiele przykładów na to, że zajmowanie się modą w okresie PRL nie było łatwą sprawą. Urzędnicy, którzy wtrącali się niemal do wszystkiego, absurdalne regulacje i oczekiwania ówczesnych władz, skutecznie utrudniały życie projektantom. Oto jeden z przykładów:
Jerzy Antkowiak o radzeniu sobie z absurdami poprzedniego ustroju, opowiedział nam tak:
Niepokorna dusza projektanta wielokrotnie buntowała się przeciwko tamtej rzeczywistości:
Moda Polska to jednak nie tylko kreatywni projektanci, ale także najwspanialsze modelki. Do zespołu należały najsłynniejsze w tamtych Małgorzata Krzeszowska, Grażyna Hese, Teresa Tuszyńska, Grażyna Muszyńska, Małgorzata Blikle, Bożena Toeplitz, Lucyna Witkowska, Sylwia Deresz, Ewa Wende, Danuta Przeradzka, Beata Opoczyńska, Ewa Burchardt, Anna Rembiszewska, Renata Zielińska, Małgorzata Wyrzykowska, Małgorzata Niemen. Oto, jak Jerzy Antkowiak wybierał modelki:
"Antkowiak. Niegrzeczny chłopiec polskiej mody" to książka, w której Jerzy Antkowiak i Agnieszka Janas przedstawiają nie tylko niezwykle barwną postać słynnego, polskiego projektanta, ale także polską modę, przedzierającą się przez szarą i pełną absurdów rzeczywistość epoki PRL. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Bukowy Las.