mówi Olga Tokarczuk PAP w miasteczku Bielefeld, w Nadrenii Północnej-Westfalii, gdzie miała od dawna zaplanowany wieczór autorski poświęcony niemieckiemu wydaniu "Ksiąg Jakubowych". - wyznała.
Polska noblistka nie ukrywa, że uważa się "całkiem dobrą pisarkę”, ale zupełnie nie spodziewała się, że dostanie Nobla. podkreśliła Tokarczuk.
Opowiadając o chwili, w której dowiedziała się o tym, że została wybrana przez Szwedzką Akademię, oceniła, że stało się to "pośrodku niczego". - mówiła pisarka.
Zdaniem Olgi Tokarczuk, to że współlaureatem literackiego Nobla został Austriak Peter Handke, jest symboliczne - oznacza, że nagroda idzie do Europy Środkowej. - podkreśliła.
Pytana dlaczego pisze, odparła wprost: .
Tokarczuk porównała swój stosunek do pisania do oddawania krwi. Organizmy ludzi, którzy robią to regularnie są do tego przyzwyczajone. - mówiła.
Zastrzegła jednocześnie, że pisanie nie sprowadza się do stukania w klawiaturę. - przyznała.
Olga Tokarczuk cieszy się, że literatura - taka jak jej - umiejscowiona w małych wioskach - może stać się uniwersalna i zrozumiała dla ludzi na całym świecie. - stwierdziła pisarka.
Pytana przez PAP komu chciałaby zadedykować nagrodę, noblistka odparła: "Polakom". Przypomniała, że dzieli nas kilka dni od wyborów. - dodała.
Podczas konferencji prasowej, która odbyła się w Bielefeldzie przed wieczorem autorskim Tokarczuk opowiadała, że wszyscy ją przekonują, że "po Noblu" będzie inaczej. - przyznała.
Ujawniła też, że na ceremonię wręczenia nagrody najprawdopodobniej poleci do Szwecji samolotem, mimo że jest znana z proekologicznej działalności.
- tłumaczy.
Na pytanie PAP, którą ze swoich książek lubi najbardziej odpowiedziała ze śmiechem: .