Dziennik Gazeta Prawana logo

Spacer po targowisku tożsamości

20 stycznia 2008, 16:58
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Spacer po targowisku tożsamości
Inne
Gary Shteyngart, politycznie niepoprawny Żyd i nostalgiczny rosyjski emigrant, wyrasta na nową gwiazdę amerykańskiej literatury. Właśnie ukazały się po polsku obie jego powieści.

W 2002 roku Wschodnim Wybrzeżem wstrząsnęła debiutancka, satyryczna powieść 30-letniego wówczas nowojorczyka Gary’ego Shteyngarta "Podręcznik rosyjskiej debiutantki". Pisano, że oto narodził się nowy Joseph Heller i Woody Allen w jednym, recenzje były w większości entuzjastyczne. Co ciekawe, prawie w każdej z nich pojawiał się krótki biogram młodego pisarza. Krytycy czuli się w obowiązku poinformować czytelnika, że Shteyngart urodził się w 1972 roku w Leningradzie, kiedy zaś miał siedem lat, jego rodzice zdołali wyemigrować do Stanów Zjednoczonych w ramach przyjacielskiej wymiany między Carterem a Breżniewem, realizowanej pod hasłem "Żydzi za zboże". Może to się wydawać na pierwszy rzut oka zabawne, ale w przypadku Shteyngarta owa mantra ma sens, bo miejsce urodzenia i traumatyczne doświadczenie dziecięcej emigracji w pełni zdeterminowały jego twórczość.

Jego obie powieści (w 2006 roku ukazała się druga - "Absurdystan") są do siebie zadziwiająco podobne, różnice tkwią w szczegółach. Każda z książek to historia inicjacyjna z życia młodego człowieka o mocno zaburzonej tożsamości - osobistej, kulturowej i etnicznej. W "Podręczniku...", opartym na motywach silnie autobiograficznych, Shteyngart relacjonuje losy niejakiego Władimira Girszkina, żydowskiego emigranta z Leningradu (wyjechał, mając lat 12), który ukończywszy liberalną uczelnię, próbuje na początku lat 90. ułożyć sobie życie w Nowym Jorku. Nie radzi sobie jednak z gigantycznym kompleksem niższości ("Jestem emigrantem beta" - mówi o sobie), dominującą matką i twardym akcentem. Chciałby być Amerykaninem z krwi i kości, ale to marzenie nie do spełnienia, bo nosi swój emigrancki garb jak stygmat. Splot wariackich przypadków sprawia, że ląduje w postkomunistycznej Europie Wschodniej, dokładniej zaś - w jednej z tamtejszych stolic, Prawie (lekko zakamuflowana, karykaturalnie zniekształcona Praga, w latach 90. miejsce hemingwayowskich pielgrzymek amerykańskiej młodzieży). Tu czeka na niego wyzwanie życia: albo zginie, albo ostatecznie poradzi sobie z żydowsko-rosyjsko-jankeskim brzemieniem.

W debiucie Shteyngart chciał powiedzieć wszystko, przez co "Podręcznik...", choć dziko zabawny w swoim satyrycznym zacięciu, jest również chaotyczny, rozchwiany, miejscami mocno przegadany. Jednak, jak się z uczuciem lekkiego Schadenfreude mawia w środowisku krytyków, o klasie pisarza świadczy nie debiut, ale druga książka. W przypadku Shteyngarta złośliwe nadzieje recenzentów się nie spełniły - "Absurdystan" jest powieścią dojrzalszą, lepszą literacko, operującą zadziwiającym połączeniem cynizmu i liryki, choć, jak powiedzieliśmy, sprawia wrażenie być może celowego powtórzenia w stosunku do "Podręcznika...".

Misza Vainberg to oczywiście rosyjski Żyd, 150-kilowy obżartuch i melancholik, syn szemranego biznesmena, numeru 1238 na liście najbogatszych ludzi w Rosji. Mieszka w Petersburgu, ale wolałby na Brooklynie. Choć studiował w Stanach, teraz nie może dostać wizy, bo jego ojciec ma na sumieniu śmierć pewnego przedsiębiorcy z Oklahomy. Misza uważa się za mentalnego Amerykanina uwięzionego w żydowsko-rosyjskim cielsku. Kiedy tata-gangster ginie w zamachu, otyły bon vivant próbuje wydostać się Rosji przez postsowiecką republikę Absurdystanu, ropą i gazem płynącą (dziwnie przypominającą Azerbejdżan). Pakuje się jednak w sam środek politycznej intrygi, która odmiennie pokieruje jego losem...

Shteyngart ma niesłychany dryg do pisania prozy, jego zdania żyją, metafory zbijają z tropu, zaskakują wykreowane na kartach powieści sytuacje. A przy tym zjadliwa satyra nie oszczędza właściwie nikogo - dostaje się skretyniałym intelektualistom ze Wschodniego Wybrzeża i wyrachowanym prawicowcom z Teksasu, zakompleksionym Żydom, brutalnym i zachlanym Rosjanom, Wschodniej Europie z pretensjami do bycia tekturową imitacją Zachodu. Nowojorski pisarz z rozmysłem bawi się stereotypami i rozgniata obcasem ideę politycznej poprawności jak uciążliwego karalucha. Mamy tu niewątpliwie do czynienia z twórczością satyryczną godnie kontynuującą tradycję "Kompleksu Portnoya" czy "Paragrafu 22".

Ale Shteyngart operuje już w kompletnie innym świecie, w rzeczywistości, w której tożsamości są eksponowane na sklepowych wystawach, a globalizacja rozpłaszcza bezlitosnym walcem ludzką różnorodność. Ludzie bez właściwości - jak Władimir Girszkin czy Misza Vainberg - to pieśń nieodległej przyszłości, kiedy wszyscy zostaniemy zagubionymi emigrantami. O wielokulturowości, rozmydlaniu się narodów, języków i kultur, czy rabunkowym wykorzystywaniu całych społeczeństw przez ponadpaństwowe korporacje, pisze się sporo. Ale mało kto robi to tak złośliwie, trafnie i brawurowo jak Gary Shteyngart.

(The Russian Debutante Handbook), Gary Shteyngart, przeł. Jędrzej Polak, Vesper 2007

(Absurdistan), Gary Shteyngart, przeł. Anna Kaniuka, Vesper 2007

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Piotr Kofta
Piotr Kofta

Pisarz, krytyk literacki, publicysta

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj