Dziennik Gazeta Prawana logo

"Ocalałym z Auschwitz towarzyszy niemożność nazwania wielu doświadczeń"

7 sierpnia 2021, 09:18
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Piotr Cywiński, dyrektor Muzeum Auschwitz Birkenau
<p>Piotr Cywiński, dyrektor Muzeum Auschwitz Birkenau</p>/Agencja Gazeta
"Po dotarciu do obozu człowiek na każdym etapie musiał czuć, że nie jest tak źle – mógł widzieć zmaltretowanych więźniów oraz czuć zapach palonych ciał, ale rzucano mu okruszki nadziei, których wbrew logice instynktownie się chwytał" - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazeta Prawną" Piotr Cywiński, dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.
Piotr Cywiński od 2006 r. dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, od 2009 r. prezes Fundacji Auschwitz--Birkenau. Autor m.in. książek „Sny obozowe w pamięci ocalałych z Auschwitz” i „Rampa obozowa w pamięci Żydów deportowanych do Auschwitz”. Współautor wywiadu rzeki z Władysławem Bartoszewskim „Mój Auschwitz”. Historyk, absolwent Uniwersytetu Marka Blocha w Strasburgu, Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk

DGP: „Jest rzeczą jasną, że śmiech nie miał prawa istnieć w przestrzeni Auschwitz, gdyż był objawem zachowania skrajnie sprzecznego z dehumanizacją” – pisze pan w najnowszej książce. I faktycznie tak było?

Piotr Cywiński: Nie, ale istniały różne jego tonacje. Często był to śmiech przez łzy, a niekiedy humor więźniów był wisielczy. To wszystko pokazuje, że nawet do tego stopnia prowadzona dehumanizacja wywołuje kontrreakcje: ludzie zawsze będą starali się zachować w sobie człowieczeństwo, nawet jeśli system tego nie przewiduje. Człowiek po dotarciu do Auschwitz tracił wszystko. A przede wszystkim tożsamość; stawał się kategorią więźnia i numerem. Tracił perspektywę życia i nadzieję – bardzo szybko rozumiał, oraz dawano mu to do zrozumienia, że długo nie będzie żył. Tracił poczucie godności. Był traktowany gorzej niż zwierzęta, które należały do SS. Stawał się własnością obozu, z którą można było zrobić wszystko.

Zauważa pan, że ocalali często określają Auschwitz jako niemożliwy do opisania świat.

Ocalałym towarzyszy niemożność nazwania wielu doświadczeń. Do więźniów szybko docierało, że słowa i reguły znane im z normalnego świata tu nie obowiązują. To powodowało w nich głęboki szok. Wiele dni zajmowało zapanowanie nad nim i rozpoczęcie walki o przeżycie, a także zrozumienie nowych zasad i hierarchii.

System dbał też o to, by nie było czasu na myślenie.

Tak, więźniowie wszystko musieli robić w pośpiechu, w stałym poczuciu zagrożenia, że zaraz coś może im się stać. Na myślenie czas przychodził w nocy, w baraku. Wielu się wówczas załamywało, część poddawała się już w pierwszych godzinach, co niekiedy kończyło się samobójstwem.

Piotr Cywiński, „Auschwitz. Monografia człowieka”, Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau, Oświęcim 2021

CZYTAJ WIĘCEJ W INTERNETOWYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj