Dziennik Gazeta Prawana logo

Timothy O'Grady: Zainfekowany Polską

14 marca 2009, 09:22
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
- Chciałem napisać o akceptacji niepewności i przypadkowości oraz o wyzwoleniu, jakie może taka akceptacja przynieść - mówi Timothy O'Grady, wybitny irlandzko-amerykański prozaik, autor ukazującej się właśnie u nas powieści ''Światło''. DZIENNIK rozmawiał z pisarzem.

Jeśli ktoś przyjdzie i powie, że pewne fakty nie są prawdziwe wysłucham go. Gdyby jednak czytelnicy uznali, że nie mam prawa pisać o Polsce, bo nie jestem stąd uznałbym ich za prowincjuszy.

Przygnębiająca musi być wizja świata, w którym człowiek zamknięty jest na zawsze, na mocy jakichś narodowych kryteriów, w kraju, w którym się urodził. Czasami sam mam to uczucie piszę o Irlandczykach, będąc Amerykaninem. Ale taki punkt widzenia jest zwyczajnie irytujący, rzadko zaś intrygujący. Czy nigdy miałbym nie pisać o ludziach z rudymi włosami albo o kulawych tylko dlatego, że sam taki nie jestem? Jak powiedział kiedyś mój przyjaciel, angielski prozaik Graham Swift: "jedną z największych rozkoszy pisania jest możliwość podróżowania w wyobraźni do miejsc, w których nigdy się nie było".

Książki przychodzą do autora w sposób, jakiego się nie spodziewa. W przypadku Światła zaczęło się od wizji postaci narratora powieści siedzącego w kawiarni w centrum Krakowa. To było w 1995 roku. Nie wiedziałem, skąd przybył, ale zdawało mi się, że rozumiem, co myśli, mówi, czuje i jak się porusza. Nie miałem pojęcia o szczegółach jego życia, bo nie wiedziałem nic o życiu jakiegokolwiek Polaka. To było dość kłopotliwe. Musiałem przeczytać mnóstwo historycznych opracowań, pamiętników i przepytać Polaków żyjących w Londynie. Do tego doszła moja krótka, osobista przygoda związana z Polską.

Nie wspomniał pan o alkoholu, na który zwraca się szczególną uwagę, czyniąc tego rodzaju porównania. Był jednak czas, gdy Irlandczyków uważało się za muzykalnych, czarujących, spontanicznych. I wtedy mówiło się na przykład, że Hiszpania jest drugą Irlandią. Ale ja nie widzę tej więzi między Irlandią i Polską. Choć jak pan podkreślił da się znaleźć kilka podobieństw. Różnic jest jednak dużo więcej. Znam też wielu Irlandczyków, których cechują ogromne pokłady joie de vivre radości życia której nie było mi dane dostrzec u żadnej innej nacji, włączając w to Polaków.

Naprawdę? Nie mogę uwierzyć, że dziś nikt nie tworzy historii miłosnych umieszczonych w takich okolicznościach. Ale wyobrażam sobie, że w czasach panowania komunistycznego reżimu ktoś, kto napisałby historię miłosną, w której system potraktowany zostałby jako ekran ograniczający emocje i uczucia, zapewne zostałby ocenzurowany.

Miłość pomiędzy mężczyzną i kobietą to dla Światła coś wielkiego, bardzo znaczącego. Ale w rzeczywistości, od początku do końca jest to historia o tym, jak pewien starszy pan spędza czas. Jak pamięta, jak uwalnia się z więzienia własnych wspomnień o wielkiej miłości, której doświadczył przed wieloma laty.

Światło ma swoje korzenie w książce o fizyce The Dancing Wu-Li Masters. Zafascynowało mnie w niej, jak nauka tłumaczy podstawowe paradoksy, niepewność i przypadkowość, już na poziomie atomów. Chciałem napisać o akceptacji niepewności i przypadkowości oraz o wyzwoleniu, jakie może taka akceptacja przynieść. Żeby tego dokonać, musiałem stworzyć historię kogoś zanurzonego w pewnikach, przekonaniach i wyobrażeniach religijnych, politycznych, intelektualnych, psychologicznych i emocjonalnych. Wszystkich związanych z miłością. Uznałem za fascynujące, odkrywcze, nawet za poruszające, jak fizycy pałają żądzą wynalezienia kompletnego matematycznego systemu, który zdołałby objaśnić nam cały świat, podczas gdy historia fizyki pokazuje, że każdy krok w tym kierunku był osłabiany przez innego rodzaju odkrycia. Zmierzam do tego, że związek niektórych ludzi z ideą marksizmu posiadał i posiada tę samą właściwość.

Sowiecki system komunistyczny ogłupił ludzi, zmuszał ich do posłuszeństwa i konformizmu, który kazał im akceptować to, co jest nie do zaakceptowania. Także własny cynizm. Ale przecież nie jestem szczególnie oryginalny, wygłaszając takie opinie.

Przeczytałem kilka polskich książek, dzięki którym pomysł Światła się skrystalizował. Wśród nich były Dzienniki Gombrowicza, Malowany ptak Kosińskiego, osobiste wojenne i powojenne opowiadania różnych autorów. W księgarni Polskiego Centrum w Londynie znalazłem Zniewolony umysł Miłosza. Czytałem także wiersze tego poety i wywiady z nim. Wiele lat temu irlandzka pisarka Edna OBrien podarowała mi książki Kapuścińskiego o Etiopii i Iranie, podając je za przykład znakomitego pisarstwa non fiction. Miała rację. Gdy prowadziłem zajęcia z pisarstwa w Toruniu, jeden ze studentów wręczył mi zbiory wierszy Świetlickiego, Stasiuka i Podsiadły, z których najbardziej do gustu przypadł mi ten ostatni. Gdy mieszkałem w domu pewnego znajomego, zabrałem się do książki Witkacego, ale musiałem się wyprowadzić, nim ją skończyłem. Chciałbym do niej wrócić. Słyszę, że Polacy intensywnie dyskutują o Stachurze, ale nie udało mi się zdobyć angielskiego przekładu.

I każdy dzień przynosi coś, co mi się podoba, coś, czego nie znoszę i coś, do czego mam stosunek neutralny. Nie byłem w bardzo wielu miejscach, niewiele wiem o polityce. Ze względu na barierę językową nie mogę czytać gazet, ale bardzo lubię miasto, w którym mieszkam, Toruń. Lubię dzikie, odludne miejsca nad Wisłą. Intryguje mnie pasja, jaką obserwuję u niektórych moich studentów. Podoba mi się smak, z jakim potraficie dekorować wnętrza. Pamiętam, że długo zachwycałem się wystrojem i detalami, które zobaczyłem w pewnej kawiarni w Krakowie. Jestem zaskoczony i pozostaję pod wrażeniem kombinacji jasności umysłu, sardonicznej fantazji w poczuciu humoru i niezwykłego romantyzmu, które potrafią cechować jedną i tę samą osobę. Zdaje się też, że panuje u was społeczna wiara w edukację. Generalnie uważam Polaków za bardzo otwartych. Za ludzi, z którymi bardzo łatwo wchodzi się w relacje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj