Nadżib Mahfuz "Opowieści starego Kairu. Kamal"
Reklama
("Kasr asz-Szauk")
przeł. Jolanta Kozłowska
Wyd. PIW 2009

p

Pół wieku po sukcesach w ojczystym Egipcie, cztery dekady po podbiciu Zachodu i 20 lat po przyznaniu Nagrody Nobla książki Nadżiba Mahfuza wreszcie znajdują polskich wydawców. Wprawdzie już w latach 80. ukazały się nad Wisłą dwie pozycje egipskiego autora, lecz na tym się skończyło. W ostatnim czasie wydano za to po raz pierwszy powieści „Złodziej i psy” oraz „Rozmowy nad Nilem”. Wznowiono również pierwszy tom „Opowieści starego Kairu”, jednego z najcenniejszych dokonań noblisty.

„Kamal” to druga część tej kairskiej trylogii – sagi poświęconej w równym stopniu miastu co jego mieszkańcom, ale także sprawom polityki, kultury, wychowania. Twórczość Mahfuza zasługuje jednak na uwagę nie tylko z powodu jej pisarskiej czy historycznej wartości, lecz przede wszystkim ze względu na wkład, jaki autor wniósł do literatury arabskiej. To on był jednym z jej największych reformatorów, a jego dzieła pobudziły rozwój arabskiej powieści w stylu zachodnim. Odrębna kwestia, rzecz jasna, to pytanie, czy nie zatraciły przy tym swojej oryginalności – czy w efekcie pisarz nie wyrządził swoim nowatorstwem więcej szkody niż pożytku – ale to już zagadnienie raczej dla historyków literatury.

Tak czy inaczej „Kamal” jest dziełem znaczącym, choć – jak się zdaje – nie powinno się go czytać w oderwaniu od pozostałych części trylogii poświęconej Kairowi. Owszem, można traktować go jako odrębną powieść, lecz dopiero z pozostałymi częściami cyklu tworzy ważkie literackie dzieło. Akcja książki rozpoczyna się w latach 20. XX wieku w rodzinie dobrze znanego z pierwszego tomu trylogii As-Sajjida Ahmada Abd al-Dżawwada. Ten niegdysiejszy despota złagodniał przez kilka lat, które minęły od wydarzeń znanych z wcześniejszej części „Opowieści starego Kairu”. Jego dzieci wydoroślały – Jasin zdążył rozwieść się z żoną, a Kamal rozpoczyna studia. Mahfuz na przykładzie rodziny As-Sajjida sugestywnie obrazuje zmiany dokonujące się w egipskim społeczeństwie: odchodzenie od rygorystycznych muzułmańskich zwyczajów, emancypację kobiet, coraz częstsze przejmowanie europejskich wzorców. Jak zauważa J.M. Coetzee w poświęconym Mahfuzowi eseju, pisarz „ze współczuciem odsłania kłamstwa, którymi wygodnie jest kierować się w życiu (zwłaszcza ludziom klasy średniej), a robi to ze znawstwem przywodzącym na myśl Tołstoja”. To czyni powieść interesującą nie tylko z powodu jej egzotyki, ale także uniwersalnego przekazu.

Lecz to tylko jedna warstwa. Pod nią kryje się kolejna – tętniące życiem miasto i jego mieszkańcy. Głównie kupcy, ale też wyżej postawieni urzędnicy, służący, kobiety niemal upadłe i – co w drugim tomie „Opowieści starego Kairu” najważniejsze – ich dzieci. Nowe pokolenie, które swoje dorosłe lata ma spędzić w Egipcie wolnym od brytyjskich kolonizatorów. Ten polityczny wątek jest istotny, lecz nie należy go przeceniać. Polityka jest u Mahfuza jedynie tłem dla wydarzeń w dzielnicy al-Gamalii, wybranej zresztą przez pisarza nieprzypadkowo. To miejsce pełne kontrastów: biedy i bogactwa, fanatyzmu i ateizmu. Tam tętni serce egipskiej stolicy. Mahfuz – daleko od sentymentalnych wzruszeń i patetyzmu – opowiada o tym świecie spokojnie, zatrzymując uwagę czytelnika na detalach. Z nich – oraz z wielu znakomicie rozpisanych dialogów – powstaje frapujący obraz Kairu sprzed niemal 100 lat, literacko może i nieco archaiczny, ale mimo to (a może właśnie właśnie dlatego) wciąż bardzo pociągający.