Dziennik Gazeta Prawana logo

''Firmin''. Niezwykły szczur w antykwariacie

11 kwietnia 2009, 07:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
''Firmin''. Niezwykły szczur w antykwariacie
Inne
Ubrany w piórka powiastki filozoficznej ''Firmin''amerykańskiego pisarza Sama Savage'a to wdzięczna rozprawa z literaturą, a zarazem z życiem. W Polsce ukazał się właśnie debiut powieściowy Sama Savage'a, ''Firmin. Przygody wielkomiejskiej szumowiny''.
"Firmin. Przygody wielkomiejskiej szumowiny"
(oryg. "Firmin. Adventures of a Metropolitan Lowlife")
przeł. Radosław Nowakowski
Wyd. Wydawnictwo Literackie 2009

p

Kim jest ? Sięgnijmy do książki – „(...) intruz, wagabunda, włóczęga, wisus, podglądacz, pożeracz książek, śmieszny marzyciel, kłamca, gaduła i zboczeniec (...)”. I najważniejsze – Firmin jest szczurem.

Debiut 67-letniego (sic!) Amerykanina Sama Savage’a, doktora filozofii na Uniwersytecie Yale to osadzona w Bostonie lat 60. ubiegłego wieku opowieść o niezwykłym gryzoniu mieszkającym w piwnicy pewnego antykwariatu. Jego największą życiową namiętnością są książki – pożerane najpierw dosłownie, później w bardziej subtelnym sensie tego słowa. Tołstoj, Cervantes, Joyce – mały szczur mógłby swoją książkową edukacją zawstydzić niejednego krytyka. Kiedy rzeczywistość go zawodzi, oparcie znajduje w czytaniu.

Nie zawsze bezpieczne związki literatury i życia zdają się być głównym tematem powieści Savage’a. Czy zbyt głęboko nurkując w książki, nie tracimy pod nogami stabilnego gruntu rzeczywistości? Kto tak naprawdę pisze powieść – pisarz czy czytelnik? Czy to rzeczywistość jest pożywką dla literatury, czy może na odwrót?

Ukrywając te filozoficzne pytania gdzieś między kartami powieści, amerykański pisarz funduje nam pełną subtelnego humoru i melancholii opowieść o samotności i wykluczeniu – nie bez kozery Firmin zwraca uwagę na zbieżność słów „zaszczurzyć” i „zażydzić”. A przede wszystkim opowiada o fenomenie czytania – coraz mniej chyba popularnej pasji, która jest domeną bardzo specyficznego typu ludzi. To książka o czytelnikach i o pisarzach, o cervantowskich straceńcach, którzy mylą iluzję z rzeczywistością i o mechanizmach pamięci, która przekłada się na drukowane słowo.

A całość podana jest w lekki, humorystyczny sposób, gwarantowany przez to, że głównym bohaterem „Firmina” jest myślące zwierzę. Wdzięczna i mądra lektura. Oby Savage na swoim późnym debiucie nie poprzestał.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj