Dziennik.pl logo

Mroczna "Gorączka w Hawanie" przemijania

18 lipca 2009, 09:03
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Mroczna "Gorączka w  Hawanie" przemijania
Inne
Świetna, przełamująca stereotypy i konwencje „Gorączka w Hawanie” Leonarda Padury to kryminał, romans i powieść pokoleniowa w jednym. Rzecz bardzo amerykańska, trochę w guście Chandlera, trochę Hammetta. Przepyszny kawałek literatury o melancholii przemijania na tle hiperrealistycznie sportretowanej stolicy Kuby.

p

Przeczucie mnie nie myliło – martwa od dawna wielka powieść realistyczna, jedna z kulturowych ofiar XX wieku, żyje współcześnie w literaturze pozornie najgłębiej skonwencjonalizowanej: w kryminałach. Oczywiście, stwierdzenie to nie oznacza, że pisarze nie próbują dziś tworzyć tzw. prozy obyczajowej – próbują, a jakże, tyle że rzadko ów urobek nadaje się do czytania. To zresztą nie dziwi: trzeba klasy J.M. Coetzeego czy Michela Houellebecqa, żeby przełamać tyranię telewizyjnej narracji i nie popaść przy tym w psychologizujące mętniactwo.

Inaczej jest z powieściami kryminalnymi – ich konwencjonalność uchroniła je tyleż przed zabójczym wpływem kultury obrazkowej, ile przed awangardowymi eksperymentami formalnymi (nie żebym miał coś przeciw eksperymentom – nawet je lubię, ale do literatury popularnej raczej się nie nadają). I dlatego na początku XXI wieku wciąż mogę wziąć do ręki prozę realistyczną, która niczego nie próbuje na siłę udowadniać, nie służy żadnym artystycznym manifestom, nie walczy w słusznej sprawie na froncie ideologicznym. To cieszy.

Rozkwitowi polskiego rynku powieści noir towarzyszą liczne pozytywne zaskoczenia – ostatnim, przynajmniej dla mnie, jest „Gorączka w Hawanie” Leonarda Padury, rzecz świetnie napisana, idąca głęboko pod prąd naszym wyobrażeniom na temat tego, jak może wyglądać kryminał napisany (i wydany) na Kubie początku lat 90. To książka w gruncie rzeczy bardzo amerykańska, trochę w guście Chandlera, trochę Hammetta. A przede wszystkim proza głęboko świadoma własnej literackości – nie bez przyczyny główny bohater „Gorączki w Hawanie”, depresyjny porucznik Mario Conde, zafascynowany w młodości Hemingwayem, chciał zostać pisarzem i wciąż jeszcze, dobrze po trzydziestce, nie zrezygnował do końca z tych marzeń. Fach policjanta trafił mu się natomiast dość przypadkowo.

Jesteśmy w Hawanie, rozpoczyna się feralny dla światowego komunizmu 1989 rok. Żona wpływowego dyrektora firmy zajmującej się handlem zagranicznym zgłasza zaginięcie męża. Sprawę – przypadek rzadki, bo zaginięcie prominenta w policyjnym państwie to naprawdę rarytas – prowadzi detektyw Mario Conde, który najpierw musi jednak uporać się z gigantycznym kacem. Wkrótce okaże się, że kociokwik tylko mu się wzmoże: prominent to dawny kolega ze szkoły średniej – prymus, wazeliniarz i karierowicz. Zaś jego żona jest kobietą, w której detektyw był przez lata zakochany na zabój. Śledztwo w tej sprawie nie tylko ze względów osobistych przypomina stąpanie po grząskim gruncie – sfrustrowany cynik Conde wchodzi w świat podejrzanych interesów i uprzywilejowanych ludzi: kubańskiej nomenklatury.

„Gorączka w Hawanie” to nie tylko przepyszny, ironiczny i mroczny kryminał, ale też rzecz o melancholii przemijania – odrapana, hiperrealistycznie sportretowana stolica Kuby doskonale nadaje się na tło takiej opowieści. Conde staje przed zadaniem szczególnie trudnym dla policjanta (i starzejącego się mężczyzny): by rozwiązać zagadkę zaginięcia dawnego kolegi, musi sięgnąć do własnej przeszłości, o której chciałby raczej zapomnieć – tyle życiowych szans udało mu się pogrzebać. Przy okazji dostajemy też kawał osobliwego romansu, a także soczysty, bezkompromisowy przyczynek do historii pierwszego pokolenia Kubańczyków wychowanych już po rewolucji 1957 roku.

Szczęśliwie, na „Gorączce w Hawanie” dorobek Padury się nie kończy – „Cztery pory roku”, cykl o detektywie Conde, liczy sobie, jak sama nazwa wskazuje, cztery powieści, oprócz tego powstały jeszcze dwie książki z tym bohaterem w roli głównej, autor zaś jest u szczytu twórczych sił. Czekam wobec tego na więcej. Już pod koniec sierpnia Znak wyda „Wichurę w Hawanie”, drugą część serii.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Piotr Kofta
Piotr Kofta

Pisarz, krytyk literacki, publicysta

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj