"Don Giovanni" w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego wygwizdany w Brukseli. Nie spodobała się interpretacja wesołego dramatu Mozarta w prestiżowej La Monnaie. Krytyczna jest też recenzja w gazecie "La Libre Belgique".

Reklama

Publiczność nie wytrzymała i gwizdała, a część nie doczekała do końca i wyszła w trakcie premiery. Takie zachowanie zdarza się bardzo rzadko w La Monnaie, do której przychodzi publiczność dystyngowana i wyrafinowana. To porażka Krzysztofa Warlikowskiego i jego interpretacji. Wydaje się, że po zakończeniu spektaklu również i on odetchnął z ulgą - czytamy w "La Libre Belgique".

Autorka recenzji podkreśliła, że Krzysztof Warlikowski jest znany w Brukseli ze swej wirtuozerii teatralnej. Tym razem nie do zaakceptowania były błędy w interpretacji i w choreografii, muzyka nie współgrała z ruchem ciał na scenie, dyrygent nie spisał się jak należy, orkiestra nie wybrzmiała. Pochwały zebrali natomiast artyści, zwłaszcza Jean-Sebastien Bou, śpiewak barytonowy, który wcielił się w rolę Don Giovanniego i starał się uratować przedstawienie.

Nie był to wymarzony powrót Krzysztofa Warlikowskiego na brukselską scenę, ale nie po raz pierwszy wywołuje on mieszane reakcje. Medea kilka lat temu została przyjęta doskonale, ale już Makkbet wzbudził kontrowersje, recenzje były różne - od zachwytu po zakłopotanie.

ZOBACZ TAKŻE: Słynna polska śpiewaczka połknęła drut. Chce odszkodowania od pizzerii>>>