Piękną kartą w życiorysie mecenasa Jana Olszewskiego był jego udział jako obrońcy w procesach wytaczanych opozycjonistom przez władze PRL-u. W 1964 r. bronił też Melchiora Wańkowicza, którego ludowa władza oskarżyła o podpisanie tzw. Listu 34. Jako osoba, której pisarz powierzył swoje archiwum, wielokrotnie rozmawiała pani z Olszewskim na temat tego procesu.
Aleksandra Ziółkowska-Boehm: Według Jana Olszewskiego proces Melchiora Wańkowicza w 1964 r. był oczywistym aktem odwetu władz PRL-u. Jak zaznaczał Jan Olszewski: "
".
Zaraz po wyroku, jak przypomniał Jan Olszewski: "".
Olszewski jednak stwierdził: "".
Proszę zatem przypomnieć, co sądził mec. Jan Olszewski na temat sprawy wykonania wyroku?
Mecenas Olszewski na moją prośbę opisał szczegółowo tę sytuację: ".”
Ostatecznie akta sprawy zostały zamknięte na parę lat w kasie pancernej prezesa sądu i tam doczekały kolejnej amnestii w 1969 r., która uwolniła komunistyczny wymiar sprawiedliwości od tak kłopotliwego skazańca.
Jan Olszewski twierdził, że: "o".
Ale sprawa Wańkowicza nie zakończyła się na tym. W relacji mec. Olszewskiego czytamy dalej: "
".
Jan Olszewski wypowiedział się także na temat wspierania finansowego przez Wańkowicza ludzi prześladowanych z powodów politycznych.
Jestem wdzięczna mec. Olszewskiemu, że publicznie powiedział o tej sprawie: „
e".
26 lat po procesie pisarza 1964 roku odbył się proces rehabilitacyjny, w którym pani uczestniczyła.
W procesie rehabilitacyjnym, który odbył się 16 marca 1990 r., czyli 16 lat po śmierci pisarza, Sąd Najwyższy w składzie: przewodniczący sądu, sędzia Sądu Najwyższego - Władysław Ochman, sędziowie Sądu Najwyższego: Leopold Nowak i Maciej Szczepański – wydał wyrok uniewinniający. W uzasadnieniu Sąd Najwyższy stwierdził, że zamiarem Melchiora Wańkowicza nie było +szkodzenie państwu polskiemu+, a wiadomości przekazane córce w formie listu i projektu przemówienia nie były fałszywe. Proces był moralnym zwycięstwem Wańkowicza, a w dziedzinie kultury pomógł polskiemu społeczeństwu. Sam wyrok na pisarza – ocenił mecenas Pociej - był niedobrym pomnikiem wymiaru sprawiedliwości.
W końcu marca 1990 r., po procesie rehabilitacyjnym, przeprowadziłam rozmowę do książki z prokuratorem procesu w 1964 r. Edwardem Saneckim, a także ze świadkami obrony - Stefanem Kozickim i Kazimierzem Koźniewskim, który miał być świadkiem obrony, a okazał się świadkiem oskarżenia pisarza. Rozmowy te są w książce "".
Relacja mec. Olszewskiego z procesu Wańkowicza, której fragmenty pani przedstawiła, znajdzie się niebawem w pani najnowszej książce. Kiedy poznamy ją w całości?
Państwowy Instytut Wydawniczy wiosną wydaje "" - tom, który będzie zawierać wszystko, co dotychczas o nim napisałam: wznowienia "" oraz "", a także około 200 stron uzupełnień.
Notowała Anna Bernat/PAP