Dziennik Gazeta Prawana logo

Olga Tokarczuk: Czy już nigdy nie będę mogła anonimowo buszować po lumpeksach?

14 stycznia 2020, 06:21
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
mid-20113262
<p>mid-20113262</p>/PAP
Literatura nie ma ambicji bycia manifestem; ale ludzie potrzebują manifestów i wstawiają takie sensy w dzieło literackie - powiedziała laureatka literackiego Nobla Olga Tokarczuk podczas poniedziałkowego spotkania z czytelnikami w Warszawie.

Pisarka przyznała, że od czasu odebrania nagrody Nobla ma kłopoty ze snem. Jej zdaniem wiąże się to ze zmęczeniem, natłokiem wydarzeń, wyrwaniem z naturalnego dla niej spokojnego trybu życia. "" - oceniła.

Obecnie planuje miesiąc całkowitej samotności i oderwania od rzeczywistości - chce wrócić do pisania. Nawet mąż pisarki musiał pogodzić się z faktem, że nie będzie w tym okresie mile widziany.

Popularność, jaką cieszy się laureatka literackiego Nobla, choć oczekiwana, z drugiej strony jednak ją zaskoczyła. Po rozpoznaniu przez klientów Biedronki, na zakupy w Auchan Tokarczuk wybrała się w przebraniu - rozpuściła dredy, założyła beret i okulary. Nic to nie dało - została rozpoznana przy stoisku z orzeszkami. "" - zmartwiła się noblistka.

Wisława Szymborska żyła w czasach przedinternetowych, gdy ludzie mieli jeszcze jakąś kontrolę nad swoim wizerunkiem. "" - zastanawiała się Tokarczuk.

Wiele osób odebrało wykład noblowski Tokarczuk zatytułowany "" jako rodzaj manifestu, pisarka zastrzegła jednak, że literatura nie ma ambicji bycia manifestem. "" - mówiła.

"i" - mówiła Tokarczuk nawiązując do swojego wykładu w Sztokholmie. "" - wyjaśniła Tokarczuk wspominając czas, gdy pisała książkę "”. Z czułością, - jak mówiła - pisała historię o gniewie i prawie do niego, "". Tymczasem właśnie gniew jest "b" - jak mówiła pisarka.

W Sztokholmie Tokarczuk mówiła o dezinformacji, którą niesie ze sobą korzystanie z internetu. W poniedziałek zauważyła, że pisarz staje dziś w bardzo dwuznacznej sytuacji, bo fikcja literacka włącza się w zalew internetowych kłamstw i przeinaczeń. Jaki odpowiedzieć na padające niekiedy z sali podczas spotkań z czytelnikami pytanie "", które pisarka uważa za "". Jest zdania, że fikcja literacka osiąga pewien stopień realności o ile odnosi się do mitu - czegoś, ". Zauważyła też, że postacie literackie potrafią być trwalsze od tych, którzy je wymyślili - "" - wyjaśniła.

Tokarczuk wspominała początki pisania, gdy widziała w nim przede wszystkim sposób ekspresji samej siebie. Świadomość, że jest to rozmowa z czytelnikiem, przyszła później i dała jej "poczucie mocy". Pisanie jest dla niej czynnością "tajemniczą i mistyczną". "" - mówiła. Jako psycholog z wykształcenia stara się badać tę "" jaką jest narrator - głos, który opowiada historię wymyśloną przez autora, bo jednak autor nie do końca nad narratorem panuje.

Zapytana, jaki artykuł wpisałaby do konstytucji, gdyby miała taką możliwość, Tokarczuk powiedziała, że najważniejsze wydają się prawa zwierząt, to, żeby przestać traktować je jako przedmioty. Przywołała przykład Indii, gdzie niedawno delfiny zyskały status "osób nieludzkich". "Nadszedł czas żebyśmy się ogarnęli i zaczęli traktować zwierzęta z czułością, rozważnością, nie jak maszyny, ale jako osobne istoty" - dodała pisarka.

Spotkanie z Olgą Tokarczuk odbyło się w warszawskiej redakcji "Gazety Wyborczej".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj