Farsa Hawdona (w przekładzie Elżbiety Woźniak) jest gatunkiem wymagającym od aktorów przede wszystkim tempa, precyzji i umiejętności prowadzenia kilku poziomów komizmu jednocześnie. Bohaterowie próbują wybrnąć z sytuacji, które sami komplikują kolejnymi kłamstwami. W eleganckim mieszkaniu gangstera pojawiają się osoby mające własne interesy, sekrety i pomysły na rozwiązanie problemów. Kiedy do gry wkraczają pieniądze, uczucia a wszystko komplikują fałszywe tożsamości, sytuacja szybko wymyka się spod kontroli.
Świetna scenografia i brawurowa gra aktorów
Jednym z mocnych punktów przedstawienia jest świetnie skomponowana scenografia wnętrza mieszkania autorstwa Marka Chowańca. Nie jest ona wyłącznie efektownym tłem dla wydarzeń. Jej stosunkowo niewielka przestrzeń stawia przed aktorami konkretne wymagania: muszą być cały czas precyzyjni w ruchu, reagować na siebie niemal natychmiast, a jednocześnie utrzymywać odpowiedni rytm farsy. W takim układzie nie ma zbyt wiele miejsca na przypadek – zarówno wejście, wyjście, jak i mijanie się postaci stają się elementami kompozycji przedstawienia.
Znakomicie dobrana jest również obsada. Szczególną uwagę zwraca brawurowa gra Justyny Jeleń, która wciela się w Tanię. Aktorka bardzo dobrze odnajduje się w konwencji farsy: jej bohaterka ma temperament, energię i wyrazistość potrzebne do tego, by nie zginąć wśród szybko zmieniających się sytuacji i kolejnych komplikacji.
Na szczególne uznanie zasługuje także Tomasz Dedek jako Duży Mack. Doświadczony aktor wykorzystuje swój świetny warsztat, budując postać, która jest jednocześnie elementem kryminalnej intrygi i źródłem komizmu. Dedek dobrze wyczuwa charakter farsy: nie próbuje „dopowiadać” komizmu, lecz pozwala mu wynikać z sytuacji, rytmu i relacji z pozostałymi bohaterami. Właśnie takie aktorstwo jest w farsie szczególnie cenne.
Jerzy Bończak – doświadczony aktor, który po raz kolejny w Capitolu pojawia się w roli reżysera – może być usatysfakcjonowany efektem. Największe uznanie należy się artyście z pewnością za trafnie dobraną obsadę. W farsie, gdzie powodzenie kolejnych scen zależy od chemii między aktorami, ich wyczucia rytmu i umiejętności reagowania na partnerów, jest to decyzja o zasadniczym znaczeniu.
Tym bardziej interesująca będzie zapowiadana wkrótce premiera spektaklu w drugiej obsadzie, częściowo zmienionej. Capitol już przy pierwszych prezentacjach przygotował kilka wariantów obsadowych.
Wkrótce kolejne premiery w Teatrze Capitol
„Lewe interesy” są pierwszą premierą nowego sezonu Capitolu. Teatr rozpoczyna tym samym kolejny, osiemnasty rok swojej działalności. Nowy sezon ma być czymś więcej niż tylko prezentacją premier. Na pełnoletność Capitol przygotował dla widzów niespodziankę – drugą, nocną scenę, przeznaczoną wyłącznie dla widzów dorosłych. Jedną z nowych propozycji jest „Casanova”, zapowiadany właśnie w nowym cyklu „Capitol by Night”.Teatr zaplanował osiem nowych produkcji. Kolejne dwie premiery pojawią się już w październiku i listopadzie, oprócz „Casanovy” będzie to „Najdroższy”, błyskotliwa komedia omyłek.
Premierowe „Lewe interesy” są przede wszystkim sprawnie zagranym spektaklem farsowym, w którym powodzenie przedstawienia opiera się na precyzji zespołu. A w tym gatunku jest to jedna z najważniejszych miar sukcesu.
Krzysztof Ratnicyn
R. Hawdon, „Lewe interesy” () w reż. J. Bończaka, scenografia Marka Chowańca, kostiumy Igi Sylwestrzak. Teatr Capitol w Warszawie. Premiera 25 września 2026. Więcej: https://teatrcapitol.pl/spektakl/lewe-interesy/
