New Super Mario Bros. Wii - nie dla dzieci
Nie dajmy się zwieść pozorom. Kolorowa jak żelki „New Super Mario Bros. Wii” z serii liczącej ponad sto odsłon nie jest grą dla dzieci. To wyjątkowy prezent dla tych, którzy grali w pierwszą część 25 lat temu.
- S.T.A.L.K.E.R. - gra dla koneserów
- Rycerskie zmagania na ekranie monitora
- Podsumowanie roku 2009: gry i technologie
- 10 tytułów interaktywnego wideo 2009 roku
- Czy to już soft porno na ekranie monitora?
- "Heavy Rain": przełom w interaktywnym wideo
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
„New Super Mario Bros. Wii”
Wii, Nintendo
dystr, Nintendo, 199 PLN, fonia GB, napisy GB, 3+
Satysfakcja 8
Grafika 7
Muzyka 7
Chyba tylko Lara Croft była blisko zrzucenia wesołego, noszącego czerwoną czapeczkę hydraulika Mario z tronu największej ikony gier wideo, ale – z całym szacunkiem dla dokonań pani
archeolog – z nim nie może równać się nikt. Mniejsza z tym, że wystąpił w ponad setce gier. Ważne, że wiele z nich, jak choćby przełomowe „Super Mario 64”,
było powodem, dla którego ludzie kupowali nowe konsole i zaczynali interesować się interaktywnym wideo. Ten liczący 155 cm chojrak wciągnął w świat konsol także wielu Polaków, dzięki
popularnemu u nas na początku lat 90. Pegasusowi (klonowi ośmiobitowego Nintendo Entertainment System). Wydane w 1985 roku „Super Mario Bros.” nie bez powodu trafiło na drugie
miejsce listy dwustu najważniejszych gier wszech czasów wybranych pod koniec ubiegłego roku przez największy na świecie magazyn o grach „Game Informer”.
Nowy, przeznaczony na Nintendo Wii tytuł niewiele różni się od pierwowzoru w kwestii założeń, więc dodanie „New” do starej nazwy wydaje się uczciwe. To do bólu infantylna gra platformowa. Skaczemy na żółwie, z poziomu na poziom, uderzamy głową w znaki zapytania, by zmieniły się w monety lub przedmioty. A wszystko po to, by uratować księżniczkę. Zasady pozostają te same od dwudziestu pięciu lat – jeśli spadniemy w przepaść, umieramy. A jeśli dotkniemy wroga... módlmy się, byśmy byli pod zbawiennym wpływem grzybów lub roślin dających supermoce [redakcja stanowczo zaprzecza wszelkim niezdrowym skojarzeniom, jakie mogą co niektórym przyjść przy tych słowach do głowy – dop. stan. zaprz. red.], bo inaczej też umieramy. Jeśli nie umrzemy – pędzimy wciąż w prawo [tu z kolei odcinamy się od możliwych nadinterpretacji o charakterze politycznym – dop. red.].




























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!