"Nie przejąłem się za bardzo tym, że dostałem butelką. Przestaliśmy grać i daliśmy wyraźne ostrzeżenie. Zaczęliśmy kawałek raz jeszcze i zagraliśmy go do końca" - opowiada lider zespołu, Axl Rose. Jednak ostrzeżenie nie pomogło, a tylko rozjuszyło fanów. W stronę rockmenów znów poleciało szkło.

Tego było już za wiele, nawet dla twardego zazwyczaj Axla. Natychmiast zarządził ewakuację zespołu ze sceny. Wtedy ktoś z publiki rzucił jakimś twardym przedmiotem prosto w twarz lidera. Na szczęście muzykowi nic się nie stało.

"Spluwy i Róże" mają jeszcze na Wyspach do zagrania cztery koncerty. Skoro już muszą grać dla agresywnych Brytyjczyków, powinni przynajmniej zafundować sobie na scenę solidne zbroje.