"Byłem zwykłym facetem, który nagle stał się gwiazdą. Przez to o mało co nie zrujnowałem sobie życia, bo odbiła mi sodówka" - mówi piosenkarz. Dlatego teraz chce rzucić wszystko w diabły. Będzie korzystał z zarobionych pieniędzy, zaszyje się gdzieś, gdzie go słabo znają i stanie się najnormalniejszym w świecie facetem.

Na szczęście dla fanów, piosenkarz nie rzuca sceny z dnia na dzień. Obiecuje, że przez następne półtora roku wyda jeszcze kilka nowych płyt i da parę koncertów, jednak potem definitywny koniec. Nikt i nic nie namówi go na powrót na estradę.