Największym atutem filmu jest jednak nie scenariusz, a Meryl Streep jako wredna szefowa. Gra prawdziwą diablicę, która nie cofnie się przed niczym, by zmusić swych pracowników do jak najlepszych efektów. Modelki są za grube? Żaden problem, poprzesuwają ciężkie szafy pełne ubrań i już mają kilka kilo mniej.

Streep wymaga od pracowników, by poświęcili wszystko na rzecz firmy, nawet życie osobiste. A główna bohaterka dowiaduje się od jednego z pracowników, że "kiedy twoje życie osobiste idzie z dymem, wiesz, że to najlepszy moment na awans".

Jest tylko jedna różnica między filmem, a książką. Ta była bardziej dowcipna, a film stał się lekko umoralniającą opowiastką. Jednak ta zmiana nie zaszkodziła opowieści. Naprawdę, warto się wybrać na ten film do kina.