Dziennik Gazeta Prawana logo

Satyryk umiera, ale żyje mu się coraz lepiej

12 października 2007, 14:07
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Im dłużej amerykański satyryk i felietonista Art Buchwald umiera, tym... żyje mu się coraz lepiej. Już pół roku temu trafił do hospicjum i odstawił leki. Ale stan jego zdrowia znacznie się poprawił. W wygranym od losu czasie napisał nową książę i ciągle tryska humorem.

Większość jest już znudzona żegnaniem się z Buchwaldem, bo jak tu się żegnać z odchodzącym, gdy on nigdzie się nie wybiera. W ciągu 81 lat swojego życia laureat prestiżowej nagrody Pulitzera spotykał największych tego świata i skutecznie ich później obśmiewał w "Washington Post". Z jego żoną poznał go Humphrey Bogart, a za kolegę od kielicha służył mu Paul Newman.

Zasłynął też pozwaniem do sądu aktora-komika Eddiego Murphy i wytwórni Paramount Pictures za kradzież jego pomysłu na film "Książę Nowego Jorku". Po długim procesie sąd uznał, że filmowcy nielegalnie sfilmowali jego nowelkę i musieli zapłacić mu odszkodowanie.

Dziś, w kilka dni po pojawieniu się w amerykańskich księgarniach "Zbyt wcześnie, by się żegnać", Buchwald nadal w świetnym humorze jasno patrzy w przyszłość... i planuje pogrzeb.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj