Odbierając nagrodę, Polański z wielkim sentymentem i i humorem wspominał Felliniego, uznawanego za geniusza włoskiego kina. Dziennikarze z prawdziwym aplauzem odebrali jego próbę naśladowania po włosku głosu Felliniego.

Polański powiedział, że podziwiał Felliniego za jego wyobraźnię, fantazję i łatwość opowiadania historii. A - jak dodał - we włoskim reżyserze najbardziej urzekło go, że Fellini miał takie same marzenia, jak wielu zwykłych ludzi, np. by pojechać do Disneylandu.

Zapewnił też, że gdy jego najsłynniejszy film "Nóż w wodzie" przegrał w walce o Oscara z "Osiem i pół" Felliniego, nie czuł zazdrości. "Dobrze, że przegrałem, bo wyprzedził mnie Fellini" - powiedział. "Potem i ja wygrałem, lepiej późno niż wcale" - mówił Polański, wspominając nagrodzonego statuetką "Pianistę".

W zeszłym roku nagrodę im. Felliniego przyznano Martinowi Scorsese, twórcy m.in. słynnych "Gangów Nowego Jorku" czy "Taksówkarza".