Winona Ryder, przerażona swoim czynem i brutalnością medialnego ataku, uznała, że musi zrobić przerwę w świetnie rozwijającej się karierze. Skruszona przyznała też, że jest kleptomanką. Zapłaciła wszelkie grzywny (10 tys. dolarów), wykonała nakazane przez sąd prace społeczne (480 godzin), poddała się kuracji odwykowej.

Ale i tak zaczęła stale pojawiać się na humorystycznych kartkach, trzymając siatkę z napisem: "Pozwólcie Winonie zrobić świąteczne zakupy". Została także bohaterką komedii wystawionej przez studentów z San Diego. Na liście Amerykanów, którzy popełnili najwięcej głupstw, zajęła wysoką trzecią pozycję.

Jednak skandal przyniósł jej także korzyści, bo słynny projektant mody Mark Jacobs - ten sam, którego luksusowe ciuchy próbowała zwinąć - uczynił ją gwiazdą kampanii reklamowej kolejnej kolekcji.

Mimo że zwykle grała w niszowych produkcjach, była faworytką tabloidów. Do historii kolorowej prasy przeszły artykuły o jej związku z Johnnym Deppem, rewelacje o ciążach i narkotykach, przynależności do kościoła scjentologicznego. Ale dopiero po aferze ubraniowej niewinne plotkowanie zmieniło się w prawdziwy sąd nad ulubienicą Ameryki.

A Ryder była nią już od swojego pierwszego filmu. Ciemnowłosą dziewczynkę (mało kto wie, że jest naturalną blondynką) o sarnich oczach, niechętnie stosującą się do wszelkich norm i reguł, okrzyknięto symbolem nastoletniego buntu.

Taka postawa nie była dla aktorki niczym nowym, bo mała Winona to wychowana w komunie córka hipisów. Jej ojciec był obrazoburczym pisarzem i wydawcą narkotykowego guru Timothy'ego Leary'ego, który został ojcem chrzestnym przyszłej aktorki. Matka, buddystka i pisarka, przyjaźniła się ze sztandarowym poetą pokolenia beatników Allenem Ginsbergiem.

Zmasowany atak mediów obudził w Ryder dawne wspomnienia. W pierwszym dniu szkoły mała hipiska została pobita przez kolegów. Po tym zajściu władze zgodziły się na indywidualny tryb nauki i od tej pory Noni, jak mówiła o niej rodzina, wpadała do szkoły tylko na egzaminy. To z kolei umożliwiło jej studia w American Conservatory Theatre w San Francisco już w wieku zaledwie 12 lat i wczesny start w aktorskim zawodzie.

Podczas pierwszego od czasu feralnej wpadki spotkania z prasą Winona Ryder nie kryje zdenerwowania. Zakończyła swe nieustające wakacje na prośbę Richarda Linklatera. "To jeden z pięciu moich ulubionych reżyserów wszech czasów" - mówi o nim i przyznaje, że bardzo chciała zagrać dilerkę narkotyków w jego filmie "Przez ciemne zwierciadło", niskobudżetowej ekranizacji powieści science fiction legendarnego Philipa K. Dicka. Wychowywała się przecież w komunie w Północnej Kalifornii, gdzie pisarz był dość częstym gościem.

"Mój tata kumplował się z nim i do dzisiaj robi się tajemniczy, kiedy proszę, żeby mi opowiedział o Dicku" - mówi prawie szeptem. Głos ścisza jeszcze bardziej, kiedy padają pytania o życie prywatne. A Winona teraz jest wolna, odpoczywa po rozstaniu z Davidem Pirnerem. I woli mówić o pracy.

"Właśnie wracam z planu filmu <Sex And Death>. W tej szalonej produkcji Dana Watersa zagrałam... Śmierć. Niebawem będzie mnie można zobaczyć w komedii <The Darwin Awards>, gdzie pojawię się u boku Josepha Fiennesa. Jestem już gotowa na powrót do życia publicznego i odpowiadanie na trudne pytania" - deklaruje.