Miłość z internetu
Twórcy kontrowersyjnej "Ballady o lekkim zabarwieniu erotycznym" wzięli na celownik cyberrandki. Serial "Kochankowie z internetu" powstał, bo miliony Polaków szukają miłości w sieci - pisze DZIENNIK.
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Autorzy filmu Irena i Jerzy Morawscy chcą pokazać w serialu, że bardzo różni ludzie, niezależnie od wykształcenia i statusu życiowego, szukają miłości w sieci. Że robią to nie tylko młodzi, ale i pięćdziesięciolatkowie. Niektórzy z nich, jak Wiking, nie mają właściwie żadnego innego życia poza internetem - mężczyzna żyje od spotkania do spotkania na czacie ze swoją dziewczyną z Meksyku.
Pierwszy odcinek telenoweli dokumentalnej Polsat wyemitował w środę. Jak na bardzo późną porę ("Kochankowie z internetu" pokazywani są o godz. 23), serial zgromadził całkiem sporą widownię. Obejrzało go 1,6 mln widzów, prawie co czwarta osoba, która miała wtedy włączony telewizor. "To bardzo dobry początek. Liczę na sukces. Tym bardziej że z odcinka na odcinek serial jest coraz bardziej wciągający" - mówi Bogusław Chrabota, redaktor naczelny Polsatu.
Poprzednie seriale Ireny i Jerzego Morawskich dotykały ważnych problemów społecznych. "Serce z węgla" mówił o życiu górników, ale największe emocje wzbudziła "Ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym". Filmem o kulisach branży erotycznej zajęła się nawet Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!