Muzyka
W liceum zaczęłam poważną przygodę ze śpiewaniem. Nagrałam nawet piosenkę "Z tobą", która była na pierwszym miejscu listy przebojów Radia Łódź. Później zaczęłam współpracować z zespołem Mancu. Wymagało to ciągłych podróży do studia nagrań we Wrocławiu. Na stole leżała już umowa z firmą fonograficzną. Mogłam ją podpisać, ale nie zdecydowałam się na to. Dużą rolę odegrały bowiem względy praktyczne. Poznałam styl życia muzyków i nie do końca mi odpowiadał. Podróże, trasy, brak pewności; to nie dla mnie. Za bardzo przywiązuje się do miejsc i ludzi. Teraz śpiewam głównie w samochodzie, wywołując tym radość u innych kierowców. Płyty zajmują cały schowek.

Ważne są dla mnie koncerty. Najlepiej wspominam występ Rolling Stonesów w Pradze, na których pojechałam jako 17-latka. Nie byłam ich fanką, ale chciałam zobaczyć, jak śpiewa facet w wieku mojego ojca. Nie rozczarowałam się. Ciekawość muzyczna często prowadzi mnie też do małych pubów; takich, w których zaczynali moi przyjaciele z zespołu. Tak wylądowałam na świetnym koncercie w berlińskim Hard Rock Cafe. Nieznani mi panowie grali covery, ale z taką energią, że wyszłam dopiero w środku nocy.

Wychowanie

Miałam bardzo pracowite dzieciństwo. Grałam na fortepianie, trenowałam tenisa, brałam lekcje śpiewu, tańczyłam w zespole jazzowym, ale większość zajęć wymyśliłam sobie sama. Byłam artystycznym dzieckiem, ale mój dom był całkiem zwyczajny. Rodzice inżynierowie dbali, żebym czytała książki i odrabiała lekcje. Mój tata nie jest muzykalny i mówi o tym otwarcie. Przez chwilę śpiewał w chórze, ale kiedy stało się jasne, że niezbyt czysto, nikt go tam nie zatrzymywał. Za to mama tańczyła w balecie. Razem śpiewaliśmy tylko kolędy. Potem już tylko ja byłam zmuszana do rodzinnych występów w każde święta.

Motoryzacja

Miłość do samochodów przekazano mi w genach. Mój dziadek był konstruktorem Stara, a tata wykładał na Politechnice Łódzkiej i sędziował w rajdach. Ja też chciałam studiować mechanikę, a potem otworzyć rodzinną firmę motoryzacyjną. Marzyłam o tym aż do momentu, kiedy przekonałam się, że z fizyki jestem cienka, a z matematyki też nie najlepsza. Na ścisłym kierunku byłoby mi ciężko. Ale miłość do czterech kółek pozostała.

Film

Skończyłam filmoznawstwo. Zdecydowałam się na to po zagraniu w "Słodko-gorzkim" Władysława Pasikowskiego. Zobaczyłam, jak kino wygląda od kuchni. To był kopniak, żeby od praktyki przejść do teorii. Staram się chodzić na dobre filmy, ale przyznaję otwarcie, że czasami kino traktuję wyłącznie jako rozrywkę i chodzę na takie tytuły, które mają mnie rozśmieszyć i nic więcej. W czasie studiów byłam fanką Jima Jarmuscha. Teraz nie jestem taka monotematyczna. Ostatnio zachwyciły mnie "Bezdroża" Alexandra Payne'a. Obejrzałam je na DVD. Wyjątkowo, bo wolę salę kinową, a telewizor włączam z reguły na programy informacyjne.


Lektury

Mam mało czasu, więc uzbierałam już długą listę książek, których nie skończyłam. Zaległości nadrabiam na urlopie. Właśnie wróciłam z dwutygodniowego wyjazdu, na którym pożarłam mnóstwo lektur.Najczęściej wybieram biografie albo książki mądrych ludzi o mądrych rzeczach. Aktualnie czytam Władysława Bartoszewskiego, Leszka Kołakowskiego, ale też Larry'ego Kinga "How To Talk To Anyone, Anytime, Anywhere". To poradnik dla nieśmiałych, którzy chcą zabłysnąć w szerszym gronie. King oparł go na własnych doświadczeniach z życia i pracy. Na wakacjach lubię też czytać proste historie, jak "Merde, rok w Paryżu" Stephena Clarke'a czy "Marley i ja" Johna Grogana. Ta lektura szczególnie mnie wzruszyła. I szczególnie polecam ją wszystkim miłośnikom nieznośnych labradorów, które - jak pokazuje książka - potrafią nie tylko zdewastować, ale i dowartościować życie swoich właścicieli.

Galerie

Nie jestem koneserem sztuki, ale lubię wystawy. Nie czuję jednak żadnego przymusu, żeby podczas każdej podróży odwiedzić wszystkie muzea wymienione w przewodniku. Wolę zapomniane uliczki z małymi sklepami, gdzie można kupić wyroby lokalnych twórców. Często też odwiedzam galerie, ale rzadko coś tam kupuję. Wolę przyjrzeć się eksponatom na miejscu. Jakiś czas temu bardzo zainteresowały mnie prace malarskie Jacka Pałuchy. Podoba mi się jego dystans, wyobraźnia i humor.

Miejsce

W tym roku część urlopu spędziłam na Dolnym Śląsku, a resztę na nartach w austriackim Soelden. Zazwyczaj jednak akumulatory regeneruję w Beskidach - Szczyrk, Koniaków i Istebna to moje miejsca. Poznałam tam wielu wartościowych ludzi. Żyją zupełnie innym rytmem niż ja, ale właśnie obok nich mogę siedzieć godzinami i patrzeć w horyzont. To jedyne miejsce, w którym nie robię absolutnie nic i dobrze się z tym czuję.

Wysłuchała Maja Gawrońska