Jak oceniacie Open’er Festival?
Adam Horovitz (Adrock) - Znakomita impreza. Fantastycznie było znów wrócić do Polski. Przedwczoraj i wczoraj grało nam się sto razy lepiej niż podczas naszego poprzedniego koncertu w Warszawie przed 13 laty.

Michael Diamond (Mike D) - Nie przesadzaj, ja tamten występ wspominam dobrze. Wprawdzie niewiele było słychać, ale za to atmosfera była fantastyczna. Publiczność reagowała bardzo żywiołowo.

Adam Yauch (MCA) - O tak. I to do tego stopnia, że - o ile pamiętam - musieliśmy na chwilę przerwać koncert, bo pot skraplał się na suficie i padał na instrumenty. Warszawski występ zapamiętałem jako jedną z naszych najbardziej siermiężnych przygód koncertowych. Tym razem nie padało, ale lało. Na szczęście Beastie Boys mają chody w niebie i kiedy wyszliśmy na scenę, rozpogodziło się (śmiech).

Adam Horovitz (Adrock) - Mówiąc szczerze, wolimy występować w zamkniętych pomieszczeniach, dla mniejszej publiczności. Na festiwalach takich jak ten ze sceny praktycznie nie widać, dla kogo gramy. Zamiast twarzy widzisz tylko falujący, bezkształtny tłum.

Adam Yauch (MCA) - W dodatku od stóp do głów umorusany w błocie (śmiech).

Adam Horovitz (Adrock) - Festiwale niby są fajne: fani bawią się i tańczą, ale my na scenie czujemy się od nich odcięci, ponieważ scena jest umieszczona na takiej wysokości, która praktycznie uniemożliwia bardziej fizyczny kontakt. Zupełnie jakby nasi fani byli z Marsa, a my z Wenus.

Adam Yauch (MCA) - Albo odwrotnie (śmiech).

Michael Diamond (Mike D) - Tak właśnie było w sobotę, podczas naszego koncertu na Głównej Scenie widzieliśmy roztańczone tysiące ludzi, ale pozostał nam niesmak, bo nie mogliśmy poczuć tej fantastycznej energii.

Adam Horovitz (Adrock) - Ja podziwiam te tysiące ludzi, którzy w ulewie czekali na nasz koncert. Przepraszam za ten deszcz, ale to naprawdę nie nasza wina (śmiech).