Sztuka jest dzisiaj tak różnorodna, a kuratorzy tak pełni inwencji, że tematem wystawy zbiorowej mogą uczynić każde zjawisko lub przedmiot. A ponieważ lato w pełni, nic dziwnego zatem, że obiektem wnikliwej obserwacji stał się akurat popularny jednoślad. Otwarty w galerii Kordegarda "Klub rowerowy" to głos w dyskusji nad miejscem roweru w mieście oraz... w sztuce współczesnej.

Co do tego pierwszego, to chyba wszystko jasne. Polska to nie Holandia, rowerzyści nie mają tu więc łatwego życia, bezustannie tocząc boje: na ulicach z kierowcami, a z pieszymi na chodnikach i nielicznych ścieżkach rowerowych. Miejska infrastruktura jest karłowata, a ulicznych "mebli" przystosowanych do potrzeb rowerzystów nie ma wcale. Tę lukę postanowił wypełnić - choć na razie tylko koncepcyjnie - warszawski Wydział Estetyki Przestrzeni Publicznej przy współpracy Akademii Sztuk Pięknych. Najciekawsze prace nadesłane na konkurs "Rower w mieście" zostały zaprezentowane właśnie w Kordegardzie: począwszy od wyrafinowanych stojaków, przez ostrzegawcze sygnalizatory i specjalne ławki dla rowerzystów, aż po projekt apteczki i symulatora jazdy rowerem.

Niestety, o realizacji tych pomysłów na razie nikt nie wspominał. "Pomyślałam, że będzie to kolejny portret miasta, tym razem jednak przedstawiony z punktu widzenia rowerzysty" - mówi o wystawie kuratorka Magda Kardasz. W tym wypadku jest to chyba jednak portret futurystycznego polskiego miasta marzeń. A przecież rower jest doskonałym narzędziem miejskiej eksploracji, można nim błyskawicznie dotrzeć do każdego zakamarka. "Rower to wolność" - twierdzą miłośnicy jednośladów.

Nic dziwnego, że rowerem interesują się również artyści. "Chciałam połączyć wystawę designu z pracami, w których rower pojawia się w różnych znaczeniach" - tłumaczy Kardasz. Dzięki temu w "Klubie rowerowym" znalazło się kilka najciekawszych prac artystów-rowerzystów. Najbardziej znaną jest relacja z podróży Roberta Kuśmirowskiego na trasie Paryż - Luksemburg - Lipsk, którą artysta odbył na zabytkowym rowerze marki A. Wolberg z lat 20. "W 2003 roku zostałem zaproszony na wystawę o przekraczaniu granic, zarówno tych fizycznych, jak umysłowych. Pomyślałem, że można by to zrobić w bardzo łopatologiczny sposób" - opowiada Kuśmirowski. Jego wycieczka przełamywała również bariery fikcji oraz czasu, bowiem jej przebieg oraz dokumentacja były precyzyjnie wystylizowane na autentyczny rajd z lat 20. ubiegłego wieku.

Co ma jednak wspólnego rajd Kuśmirowskiego z namalowanym na ścianie cieniem rowerowego wraku Jana Simona? Geneza tego muralu tkwi w wydarzeniu, którego świadkiem był kiedyś sam artysta: potrącenia przez samochód uciekającej przed policją rowerzystki. Ta praca jest więc - zgodnie ze słowami autora - przywołaniem traumy z przeszłości. Jej sens jest równie odległy od pracy Kuśmirowskiego, jak siodełko od kierownicy.

W taki właśnie sposób zaplanowano całą wystawę: różne prace, w których pojawia się rower zestawiono w całkowicie przypadkowy sposób. Nie ma w tym żadnej logiki, poza spajającym cały projekt jednym przedmiotem, który spełnia tu jedynie rolę wielofunkcyjnego gadżetu. Jedyną pracą, w której popularny jednoślad zaczyna oznaczać coś więcej, niż środek lokomocji, jest film "Kaligrafia i slowburn" Shawna Gladwella, przedstawiający rowerowego akrobatę na tle tablic pokrytych kaligrafiami. Młody człowiek balansuje na BMX-ie utrzymując równowagę. Precyzja jego ruchów przypomina precyzję ręki kreślącej dalekowschodnie znaki, język ciała zaczyna przypominać język pisma.

Właśnie przez brak spójności "Klub rowerowy" poza prezentacją ciekawych rozwiązań dizajnerskich można odbierać jedynie jako wakacyjną, kulturalną ciekawostkę. Trudno też go nie porównywać do innego warszawskiego projektu, zorganizowanej w 2002 roku w galerii Raster "Rowelucji". Wzięło w niej udział kilkoro młodych artystów, którzy obecnie należą do najbardziej uznanych w środowisku - Wilhelm Sasnal, Agata Bogacka i Cezary Bodzianowski. Swoje grafiki pokazał Edward Dwurnik. "Interesują nas aspekty ekologiczne, transportowe, społeczne, wolnościowe, artystyczne, ekonomiczne i polityczne poruszania się na dwóch kółkach" - pisał wtedy Michał Kaczyński, jeden z kuratorów Rastra i jednocześnie zapalony rowerzysta.

"Rowelucja" była lepiej umotywowana i bardziej spójna, bo została zrealizowana przez grupę ludzi, którzy traktują rower znacznie poważniej niż tylko weekendową rozrywkę. Wzięli w niej udział również organizatorzy "Masy krytycznej", czyli zmasowanego przejazdu rowerzystów miejskimi ulicami w celu zaznaczenia swojej obecności w ruchu drogowym i przekonania władz o konieczności uwzględnienia ich w planowaniu ulic.

Wakacje to wyśmienity okres, żeby zastanowić się nad rolą roweru w mieście. Galeria Kordegarda położona strategicznie między Pałacem Prezydenckim (przed którym rowerzyści jeżdżący chodnikiem są regularnie zatrzymywani, zgodnie z prawem zresztą) oraz Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego nadaje się doskonale do nagłaśniania postulatów miłośników jednośladów. Można mieć tylko nadzieję, że pomysły polskich dizajnerów dostaną kiedyś swoją szansę. Natomiast na poważną wystawę o znaczeniu rowerów we współczesnej kulturze trzeba jeszcze zaczekać. Temat, choć z pozoru błahy, zasługuje jednak na chwilę uwagi.


Klub rowerowy
Kordegarda, Warszawa, do 26 sierpnia



Rowery w sztuce
Szkic Leonarda da Vinci z 1493 roku uważa się za pierwsze przedstawienie roweru w historii. Drewniana maszyna zadziwiająco przypominała współczesne jednoślady. Nie jest jednak do końca pewne czy rysunek wykonał sam mistrz czy jego uczeń.

Natalia Gonczarowa "Kolarz"
Reprezentantka rosyjskiego kubofuturyzmu w 1912 roku uwieczniła poruszającego się rowerzystę, który dzięki swojej prędkości pozostawia po sobie wizualne "echo" w postaci multiplikujących się konturów.

Umberto Boccioni "Dynamizm cyklisty"
Obraz namalowany przez włoskiego futurystę w 1913 roku ukazywał poruszającego się szybko rowerzystę. Jego oszałamiającą prędkość sprawiała, że dla pieszych stawał się jedynie zamazaną plamą. Rower był ówcześnie synonimem nowoczesności, maszyną, którą pędziło się ku nowym, lepszym czasom.

Jean Metzinger "Na rowerze - trasa wyścigu"
Francuski kubista w 1914 roku namalował znacznie spokojniejszą kompozycję, niż jego włoski kolega. Skupiony na prowadzeniu kolarz wygląda, jakby zbierał wszystkie siły do osiągnięcia swojego celu. Za nim widać trybuny, na których kłębi się kolorowy tłum.

Marcel Duchamp "Koło rowerowe"
Jedno z najważniejszych dzieł XX wieku, wykonane w 1913 roku przez pioniera sztuki konceptualnej, tego samego, który wysłał na konkurs artystyczny odwrócony pisuar podpisany R. Mutt. "Koło..." powstało w ten sam sposób - jako ready-made, czyli przedmiot gotowy, oznaczony przez artystę jako dzieło sztuki.

Pablo Picasso "Głowa byka"
W 1942 Picasso wykonał rzeźbę genialną w swojej prostocie. Dzięki połączeniu siodełka rowerowego i kierownicy uzyskał obiekt jednoznacznie kojarzący się z czymś całkowicie odległym od jednośladu. Obiekt przypominający trofeum z corridy wpisał się na stałe w historię sztuki.