Po mszy św. w kaplicy cmentarza ewangelicko-augsburskiego aktorkę żegnała rodzina, rodzina, współpracownicy, przyjaciele i miłośnicy jej twórczości, m.in. Maja Komorowska, Joanna Szczepkowska, Gołda Tencer, Ewa Wiśniewska, Piotr Fronczewski, Ewa Ziętek, Marian Opania, Wojciech Malajkat, i wiele innych warszawskich aktorek i aktorów.

List napisany przez Jana Englerta, dyrektora artystycznego stołecznego Teatru Narodowego, z którym Kownacka związana była od 1999 roku, przeczytał aktor tej sceny Marcin Hycnar. "Mówiliśmy o niej Gabrysia jakby była kimś bliskim, przystępnym, milusim, jakby była w pełni nasza. A Gabrysia była naprawdę kobietą z niezwykłą klasą. Niezależną, samodzielną, silną, niezabiegającą ani o uznanie, ani o sympatię, ani o popularność" - powiedział.

Jak podkreślił, aktorka nosiła w sobie tajemnicę - "była zasłonięta maską pozornego spokoju", a także charakteryzowała się niezwykłą urodą. "Być może doskonałość tej urody powodowała, że tylko nieliczni przełamywali dystans, który wydawało się dzielił ją od banalnych wielbicieli i pseudofanów" - zauważył Englert.

"Była silna nie tylko w czasie walki ze śmiertelną chorobą - heroicznej, nieludzkiej walki. Grając ostatnią swoją rolę teatralną Dobrójskiej w "Ślubach panieńskich" oznajmiła, że zrywa z aktorstwem, i że interesuje ją tylko reżyseria. Czy dlatego, że intuicyjnie, a może świadomie chciała zapanować nad uciekającą przestrzenią i czasem, opanować i sterować śmiercią?" - zastanawiał się autor listu.

"Był moment tuż przed decydującym atakiem choroby, kiedy widzieliśmy ją naprawdę szczęśliwą. Nie zwierzała się nam, nie dzieliła z nami szczęścia. Dama, Lady Gabriela, Lady Gabi jak ją niektórzy nazywali, a mimo to pozostała dla nas po prostu Gabrysią. Naszą Gabrysią. Wspaniałą kobietą, wielką aktorką i przede wszystkim niezwykłym człowiekiem" - podsumowuje w odczytanym liście Englert.


Gabriela Kownacka była jedną z najpopularniejszych aktorek polskiego filmu i teatru. Urodziła się w 1952 r. we Wrocławiu; w 1971 r. dostała się na wydział aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie, której rektorem był wówczas Tadeusz Łomnicki. Na pierwszym roku zagrała rolę Zosi w filmie "Wesele" Andrzeja Wajdy.

"Lubię różnorodność. Starałam się w taki sposób kierować swoim życiem zawodowym, żeby robić to, co mi odpowiada. Mimo że już dość długo pracuję, ciągle szukam w sobie nowych możliwości i środków wyrazu. I to jest dla mnie - dojrzałej już kobiety - zaskakujące, że wciąż czuję, iż jeszcze nie zagrałam tego, na co pozwala mój talent" - mówiła aktorka w jednym z wywiadów prasowych.

PWST ukończyła w 1975 r. W tym samym roku zadebiutowała w Teatrze Telewizji rolą Maggie w sztuce Arthura Millera "Po upadku" w reżyserii Andrzeja Łapickiego. W tym samym roku zaangażowała się do Teatru Kwadrat w Warszawie, gdzie zadebiutowała tytułową rolą w sztuce "Pepsie" w reżyserii Edwarda Dziewońskiego.

Kownacka była związana Teatrem Kwadrat przez kolejne trzy lata, w 1978 r. otrzymała angaż w Teatrze Współczesnym, w 1984 r. - w Teatrze Studio, a w 1999 r. związała się z Teatrem Narodowym w Warszawie.

Spośród występów filmowych w dekadzie lat 70. za najbardziej znaczące uznawano: uhonorowaną Nagrodą im. Zbyszka Cybulskiego kreację w "Trędowatej" (1976) Jerzego Hoffmana oraz rolę Anity w komedii muzycznej "Hallo Szpicbródka czyli ostatni występ króla kasiarzy" (1978) w reżyserii Janusza Rzeszewskiego i Mieczysława Jahody.

Ponadto aktorka wystąpiła wówczas w "Skazanym" (1975) Andrzeja Trzosa-Rastawieckiego, w "Ciuciubabce" Radosława Piwowarskiego, w "Rekolekcjach" Witolda Leszczyńskiego, "Rebusie" Tomasza Zygadły, "Pani Bovary to ja" Zbigniewa Kamińskiego i w "Szaradzie" Pawła Komorowskiego (wszystkie z 1977 r.).

Przełom lat 70. i 80. to szczytowy okres kariery Kownackiej, a tym samym czas najbardziej owocny jeśli chodzi o role filmowe. Zagrała m.in. rolę Bożeny w "Dziecinnych pytaniach" (1981) Janusza Zaorskiego, Danusi Wabik w "Nadzorze" (1983) Wiesława Saniewskiego, występowała u Wojciecha Jerzego Hasa w "Pismaku" (1984) i "Niezwykłej podróży Baltazara Kobera" (1988), u Andrzeja Wajdy w "Kronice wypadków miłosnych" oraz u Istvana Szabo w "Hanussenie" (oba z 1987 roku). Zagrała w sumie w 50 filmach.

Dużą popularność przyniósł Kownackiej telewizyjny serial komediowy "Rodzina zastępcza", emitowany od 1999 roku. W nim, u boku Piotra Fronczewskiego, wcieliła się w rolę Anki Kwiatkowskiej - matki kilkorga dzieci, także adoptowanych. W 2005 r. za tę rolę otrzymała statuetkę Melonika dla Najlepszej Aktorki Komediowej na Festiwalu Dobrego Humoru w Trójmieście.

Chętnie grała w serialach. Oprócz "Rodziny zastępczej", Kownacka wystąpiła także m.in. w serialu "Matki, żony i kochanki" i "Niani" (2007), gdzie zagrała siebie.

"Nie wstydzę się tego, że gram w serialach. "Matki, żony i kochanki" to był mój pierwszy serial i zupełnie nowe zadanie. Przyjęłam rolę ze względu na reżysera Juliusza Machulskiego. Jego nazwisko gwarantowało, że film będzie oglądany. I rzeczywiście. (...) Udział w tamtym serialu był życiową przygodą" - mówiła w "Gazecie Wyborczej".

Aktorka bardzo ceniła twórczość reżysera teatralnego Krystiana Lupy. "Mistrzem niedoścignionym jest Lupa. Jego spektakle wywołują dreszcze emocji, a jednocześnie uruchamiają intelekt. Aktorzy, których widziałam wcześniej i nie robili na mnie większego wrażenia, dzięki niemu tworzą obłędne kreacje" - mówiła w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

W 2005 r. Gabriela Kownacka "za zasługi w pracy artystycznej" została uhonorowana Złotym Krzyżem Zasługi.

Aktorka w 2004 r. zachorowała na nowotwór piersi. Przez sześć lat zmagała się z chorobą.