Chociaż nie wiadomo jeszcze jak ocenią występ Awdiejewej amerykańscy krytycy, publiczność przyjęła zwyciężczynię XVI Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina owacją na stojąco. Wywoływano pianistkę trzykrotnie na scenę. Do oklasków przyłączył się Gilbert, który ucałował serdecznie Rosjankę. Na bis Awdiejewa zagrała mazurka a-moll op. 68.

Już sam występ w tak szacownym miejscu i z tak renomowanym zespołem jest dużym sukcesem 25-letniej pianistki. Orkiestra założona w 1842 roku jest najstarszą w USA i jedną z najstarszych na świecie. W maju minionego roku dała 15-tysięczny koncert, czym nie może się poszczycić żaden inny zespół symfoniczny.

Gilbert przyznał w wywiadzie dla "Beethoven Magazine", że New York Philharmonic nie zaprasza na ogół solistów, których nie zna. "To jest specjalny przypadek, ponieważ mamy tak duży szacunek dla konkursu chopinowskiego, że ufamy, iż jury wybierze kogoś, kto będzie tak spektakularny, jak w minionych latach" - wyjaśniał dyrygent.

Jeszcze przed wtorkowym koncertem, Awdiejewa pytana przez PAP czy przygotowała jakąś strategię artystyczną, by zdobyć nowojorską publiczność mówiła, że chce zagrać Chopina zgodnie z jego intencjami tak dalece, jak to tylko możliwe.

"To najlepsza strategia" - przekonywała. Jak dodała, w Rosji muzyka Chopina jest bardzo lubiana. Dlatego też nie zaskoczyło jej, że rosyjscy pianiści zajęli czołowe miejsca na warszawskim konkursie. "Rosjanie czują muzykę Chopina w specyficzny sposób i to jest źródłem sukcesów rosyjskich muzyków" - tłumaczyła.

Krytyk muzyczny polonijnego "Przeglądu Polskiego", a zarazem nowojorski korespondent warszawskiego "Ruchu Muzycznego" Roman Markowicz, nazwał Awdiejewą wysoce profesjonalną artystką, która gra świetnie, jak większość wykształconych w Rosji pianistów.

"Jej interpretacja Chopina była poprawna, ale mnie jednak nie porywała. Były momenty gdzie wydawało się, że pomogłaby raczej prostota, niż silenie się na sentymenty" - zaakcentował.

Markowiczowi podobało się, że pianistka nie traktowała koncertu, jako wyłącznie wirtuozowskiej kompozycji. "Szczególnie w pierwszej części starała się, aby nie była to tylko mechaniczna gra. Być może bardziej naturalne podejście do tej kompozycji byłoby równie, albo nawet bardziej efektowne" - dodał krytyk.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)