Charlotte Rampling i Rutger Hauer: "Młyn i krzyż" to rewolucja w kinie
"Młyn i krzyż" Lecha Majewskiego – filmowa "adaptacja" XVI-wiecznego obrazu Petera Bruegla "Droga na Kalwarię" – to rewolucja w kinie i sztuce – zgodzili się Charlotte Rampling i Rutger Hauer, którzy w dniu polskiej poniedziałkowej premiery filmu odwiedzili Warszawę.
- Charlotte Rampling i Rutger Hauer z wizytą w Warszawie
- "Młyn i krzyż" do oglądania w kinach
- "Młyn i krzyż" z fascynacji Brueglem. Lech Majewski o swoim filmie
- Jak się robi kino w stylu Sundance?
- Lech Majewski ożywia obraz Bruegla
- Z Katowic prosto do Hollywood
- Co Sofia Coppola robiła w posiadłości Playboy'a?
- Zac Efron znalazł reżysera
- Lech Majewski: Estetyka zwyciężyła
- Odczytać Bruegla na nowo
- Arcydzieła X Muzy za kilka reklam
- Eksperyment Ridleya Scotta w Krakowie
- "Druga Ziemia" – wielka pomyłka z Sundance
- Wszystko, co najważniejsze w polskim filmie 2011!
-
Żywe obrazy z Młyna i krzyża
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Udział w tym filmie był wyjątkowo wzruszającym doświadczeniem. I musiał taki być, ponieważ film z jednej strony dotyczył jednego z najpiękniejszych obrazów świata, a z drugiej strony zagrałam w nim matkę Jezusa" – powiedziała w poniedziałek na przedpremierowym spotkaniu z dziennikarzami Charlotte Rampling. Aktorka, która u Majewskiego wcieliła się w alegoryczną postać cierpiącej Marii grała m.in. w "Zmierzchu bogów" Luchina Viscontiego, "Wspomnieniach z gwiezdnego pyłu" Woody'ego Allena, "Harry Angel" Alana Parkera i "Basenie" Francoisa Ozona.
W jej ocenie, "Młyn i krzyż" to wyjątkowa propozycja dla miłośników kina. "Najprawdopodobniej niczego podobnego w najbliższym czasie nie ujrzymy" – podkreśliła Rampling. Wyznała też, że przygotowując się do roli matki Chrystusa oglądała inne prace Majewskiego (wcześniej znała tylko jego "Pokój saren"), by zapoznać się z jego sposobem myślenia i wizją filmu o obrazie Bruegla.
"Młyn i krzyż" to film, którego akcja dzieje się w 1564 r., kiedy to Bruegel namalował swoje dzieło. Malarz przedstawia w nim ostatnią drogę Chrystusa, ale umieszcza ją nie w Jerozolimie, ale we współczesnej mu Flandrii (to historyczna kraina w obecnych granicach Holandii, Belgii i Francji). Tym samym wątek cierpienia Chrystusa artysta splótł z martyrologią swoich rodaków prześladowanych z powodów politycznych i religijnych przez rządzącą tam wtedy hiszpańską inkwizycję. W ten sposób film Majewskiego jest kontynuacją idei Bruegla, który w XVI w. – za pomocą swojej twórczości – apelował o szacunek dla drugiego człowieka i tolerancję wobec odmiennych poglądów.
W filmie przedstawiono losy kilkunastu postaci z obrazu m.in. młynarza, roznosiciela chleba, matki z grupką małych dzieci, a także młodego mężczyzny, którego skazano na okrutną śmierć przywiązując go do koła na wysokim palu, by zadziobały go kruki. W jednej ze scen widzimy także okrucieństwo hiszpańskich żołdaków zakopujących żywcem młodą kobietę. XVI-wieczni bohaterowie "Drogi na Kalwarię" ożywają na oczach widzów, a kamera odkrywa przed nimi pojedyncze fragmenty obrazu, by w finale ukazało się całe dzieło Bruegla wiszące na jednej ze ścian Kunsthistorisches Museum w Wiedniu.
"To wyjątkowo udany eksperyment artystyczny, który można porównać do ponownego wymyślania koła" – ocenił z uśmiechem Rutger Hauer, pamiętany z roli w filmie "Łowca androidów" w reż. Ridleya Scotta. "W filmie chodziło przecież o to, by sztukę sprzed ponad czterystu lat połączyć z współczesną sztuką filmową" – podkreślił aktor, który jako Bruegel w jednej z najważniejszych scen filmu omawia tajemnice swojego malarstwa i udowadnia towarzyszącemu mu kolekcjonerowi sztuki (w tej roli Michael York), że artysta jest w stanie - za pomocą obrazu – zatrzymać czas i świat.
W przedpremierowym spotkaniu wziął udział także amerykańsko-francuski krytyk sztuki Michael Francis Gibson, którego esej też pod tytułem "Młyn i krzyż" zainspirował polskiego reżysera i stał się podstawą scenariusza do filmu. Opowiadał, że pomysł Majewskiego, by przedstawić obraz Bruegla za pomocą filmu fabularnego, a nie dokumentalnego jak chciał na początku, był dla niego niespodzianką. "Wydawało mi się wtedy, że trudne nie jest przedstawienie materii obrazu, ale przede wszystkim idei zawartej w dziele Bruegla" – zaznaczył.
Do spotkania obu twórców doszło w 2005 r. po projekcji filmu Majewskiego pt. "Angelus" w jednym z paryskich kin. "Angelus", opowiadający o przedwojennej gminie okultystycznej, do tego stopnia zafascynował znawcę Bruegla, że ten podarował polskiemu reżyserowi swoją pracę o Brueglu – do tej pory nazywanym najwybitniejszym filozofem pośród malarzy. "Pan ma brueglowski umysł" – pisał wówczas Gibson do Majewskiego. Wkrótce obaj zasiedli do pisania scenariusza.
W swojej analizie obrazu Bruegla Gibson zachęca do osobistego przyjrzenia się dziełu XVI-wiecznego malarza. "Obcowanie po raz pierwszy z obrazem jest jak spotkanie z nieznajomym człowiekiem. To, jakie zrobi na nas wrażenie, zależy od nawiązanej z nim relacji" – napisał krytyk sztuki.
Film miał światową premierę pod koniec stycznia na największym festiwalu filmu niezależnego w Sundance (USA), następnie w Europie na festiwalu filmowym w Rotterdamie oraz w paryskim Luwrze. "Młyn i Krzyż" trafi na ekrany polskich kin 18 marca.
Źródło: PAP






















































~Acer2011-03-20 10:59
Nareszcie jakis artystyczny film bo jak doitychczas filmy to wymyslone kryminaly gdzie sie gonia policjanci z zlodziejami albo ktos sie czai ale bija sie po pyskach
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!